Archive

Posts Tagged ‘xbox 360’

Świąteczna próba sił, czyli Gran Turismo 5 vs. Microsoft Kinect

November 28th, 2010 3 comments

Dla każdego, kto jest “w temacie”, tytuł wiadomości może wywoływać skojarzenie w stylu: “co ma piernik do wiatraka”. Bo przecież Gran Turismo 5 (Playstation3), prawdopodobnie najlepszy symulator jazdy samochodem, jaki kiedykolwiek wydano, ma się nijak do Microsoft Kinect (Xbox360), czyli kontrolera ruchowego. Należałoby raczej porównywać wspomnianego już Kinect’a z innym kontrolerem ruchowym, czyli Playstation Move.

Ja jednak nie mam zamiaru opisywać każdego z tych produktów z osobna – recenzji jest wszędzie bez liku – lecz skupić się na tym, jak wykorzystywany jest ich potencjał z punktu widzenia promocji. Na pierwszą promocję Microsoft Kinect natknąłem się tydzień temu w centrum handlowym Blue City. Myślałem, że jest to specjalna animacja, ponieważ na miejscu była m.in. Justyna Steczkowska, która jest twarzą tego produktu, a część materiałów była nagrywana przez TVN Style. Kilka dni później podobne stoisko promocyjne spotkałem w Złotych Tarasach. Wywnioskować można, że “impreza” z Justyną Steczkowską w BC była inauguracyjną. To właśnie Kinect’em Microsoft chce łowić nowych klientów… czy mu się to udaje? Trudno powiedzieć, ale zainteresowanie stoiskami promocyjnymi jest spore. Każde z nich jest obsługiwane przez parę młodych animatorów, którzy w świecie Kinect poruszają się doskonale, a wszystkim zainteresowanym poświęcają tyle czasu i uwagi ile tego wymagają. Tak przynajmniej wygląda to z punktu widzenia osoby trzeciej. Osoby, która z czysto światopoglądowego punktu widzenia nigdy (nie mów nigdy) nie zdecyduje się na konsolę od M$.

Microsoft Kinect w centrum handlowym Blue City
Microsoft Kinect w centrum handlowym Blue City

Jednocześnie też wielu spodziewało się, że tegoroczna świąteczna batalia między Sony i M$ rozegra się pomiędzy wspomnianymi już kontrolerami ruchowymi, odpowiednio – Move’em, i Kinect’em. (Nie)stety okazało się, że popyt na Move za oceanem jest tak duży, że produktu dla Europy praktycznie nie ma. Tym samym Sony, tak w Polsce, jak i w Europie, zostało bez odpowiedniego, wyróżniającego platformę Playstation3, oręża. A Boże Narodzenie tuż tuż. Z odsieczą, swoistym planem B, przyszedł Kazunori Yamauchi z Polygony Digital dostarczając naprędce Gran Turismo 5, grę, której premiera była wielokrotnie przekładana i tak na prawdę większość spodziewała się jej dopiero w 2011 roku. Czy na pewno naprędce? Trudno powiedzieć, bo przecież w wersji kolekcjonerskiej książka APEX wydana została całkowicie po polsku, a lokalizacja samej gry nie budzi żadnych zastrzeżeń, zaś momentami wprawia nawet w zachwyt. Z drugiej strony przyśpieszenie zapowiadanej inauguracji tak rozległego tytułu o zaledwie kilka tygodni to nie jest wielka rzecz. Szum wokół premiery, mimo, że termin krótki, zrobił się naprawdę duży. W końcu to gra, na którą wielu czekało od kilku lat.

Mimo, że osobiście jestem wielkim miłośnikiem wyścigów, to z serią Gran Turismo miałem kontakt tylko przez wydanie A-spec na konsolę Playstation2. Z reguły wybierałem tytuły bardziej zręcznościowe, pełne nieziemskich prędkości i widowiskowych zdarzeń. Wyścigi to dla mnie jedne z tych gier, które pozwalają na ekranie tv robić rzeczy, których własnym autem człowiek by  nigdy nawet nie zaryzykował. Inauguracja Gran Turismo 5 miała jednak lekkie – rzekłbym – preludium, rozgrzewkę. Oto na tydzień przed premierą GT5 na półki sklepowe trafiły bardzo szybkie wyścigi od Electronic Arts, czyli najnowsza odsłona Need for Speed: Hot Pursuit wyprodukowana przez Criterion, znanych jako ojców serii Burnout. A jeszcze dwa tygodnie wcześniej udostępniono demo rzeczonej gry, które dodatkowo podgrzało atmosferę. Klimat m.in. na forum polygamii zrobił się gorący dzięki “autologowi”, czyli możliwości porównywania czasów pomiędzy znajomymi. A że w demie były dostępne tylko dwie trasy, to praktycznie każdy, kto spróbował, poznał je na wskroś. Jednak gorączka NfS szybko ustąpiła, bo dawno, a może  nawet nigdy, żadna gra nie zaoferowała tyle, co najnowsze Gran Turismo. Dema gra nie miała, entuzjaści mieli szansę posmakować GT poprzez wydane rok wcześniej GT Prologue. Wyczekiwanie na przemian z entuzjazmem i odrobiną niepewności przewijało się przez kolejne posty na forum, aż do pamiętnej środy 24. listopada, kiedy gra wylądowała na półkach. I napędach konsol Playstation3 – gra ta jest tzw. exclusive’em, czyli dostępna jest tylko i wyłącznie na tę platformę. Nieliczni mieli szansę wypróbowania sił w tej grze, ponieważ SCEP przygotował promocyjny Road Show. Była to praktycznie jedyna możliwość, aby zaprezentować szerszemu gremium to, co może zaoferować tylko i wyłącznie Playstation 3, a tym samym poprawić i tak dobre wyniki sprzedaży zarówno gry, jak i samej konsoli. Szybko tę informację podchwyciłem i skrzętnie sobie zapisałem, żeby w dniach 26-28. listopada odwiedzić warszawską Arkadię. Tym bardziej, że wypowiedzi na forum, tym razem serwisu niezgrani.pl. były coraz bardziej entuzjastyczne, a kolejne posty utwierdzały mnie w przekonaniu, że jeśli GT, to tylko na kierownicy. Najprościej było przekonać się o tym na dedykowanym do GT sprzęcie prezentowanym podczas Gran Turismo 5 Road Show. Urwałem 2 godziny dla siebie z rodzinnego weekendu i w sobotnie przedpołudnie, pełen entuzjazmu, skierowałem się do Arkadii. Stoisko promocyjne trudno było przeoczyć, przede wszystkim ze względu na rzucającego się w oczy, bardzo charakterystycznego Mercedesa SLS. Obok ustawione były 4 identyczne stanowiska, na których można było pojeździć. Na trzech z nich jazd odbywała się na torze Nurburgring, na czwartym dostępna była jakaś inna trasa.

Mercedes SLS na stoisku Gran Turismo 5 w centrum handlowym Arkadia
Mercedes SLS na stoisku Gran Turismo 5 w centrum handlowym Arkadia

Ustawiłem się w kolejce, przede mną była jedna osoba. Czas mijał, nikt symulatorów nie opuszczał tylko jeździł do upadłego, choć na okrążenie potrzebne było średnio dwóch i pół minuty. Szybko przekonałem się, że panuje tu absolutna wolna amerykanka, a hostessy, które teoretycznie powinny zajmować się odpowiednią animacją na stoisku, zdecydowanie bardziej preferują pogawędki z jedynym przedstawicielem płci męskiej z obsługi. Kwadrans później na jednym z symulatorów dokonała się zmiana jeżdżącego. Na pozostałych bez zmian. Po jakiś dziesięciu minutach osoba stojąca przede mną w kolejce w końcu zasiadła za sterami Mercedesa na torze Nurburgring. Przy każdym symulatorze obok głównego siedzenia była miejscówka dla “pilota”. Czyli albo dla osoby towarzyszącej, albo kolejnego oczekującego. Dla mnie była to okazja, aby przyjrzeć się, jak naprawdę pracuje kierownica itp. Po dosłownie dwóch – może trzech – minutach zostałem wyproszony ze swojej miejscówki przez hostessę, która z rozbrajającym uśmiechem stwierdziła, “że teraz będzie konkurs”. Za nią podążał jakiś przystojniak, którego usadziła za kierownicą symulatora, do którego czekałem. A chłopaka, który właśnie jechał, bezceremonialnie wyprosiła, bez jednego kulturalnego słowa żądając zwolnienia miejscówki. Chłopak czekał dłużej ode mnie, a nawet jednego kółka nie było mu dane przejechać. Ja stary jestem, po mnie to spłynęło, ale jemu do śmiechu nie było. Po raz kolejny przekonałem się, że wybierając agencję do realizacji jakiejś promocji trzeba być bardzo ostrożnym i praktycznie cały czas patrzeć jej na ręce, o ile nie ma się sprawdzonych i naprawdę zaufanych ludzi.

Stoisko Gran Turismo 5 Road Show w centrum handlowym Arkadia
Stoisko Gran Turismo 5 Road Show w centrum handlowym Arkadia

Świąteczną batalię w mojej ocenie póki co wygrywa Microsoft, bo jak wiadomo można mieć najlepszy produkt, ale nie umieć go sprzedać. Takie wnioski nasuwają mi się po dzisiejszej wizycie w centrum handlowym Arkadia. Do Kinect’a, tak samo zresztą, jak do Move’a, nie jestem przekonany, ale sposób, w jaki jest promowany, naprawdę do mnie trafia. Kawał dobrej roboty. Tym bardziej, że flagowa gra – Dance Central – to świetna zabawa, a dodatkowo teraz każdy może stanąć w szranki z Anią Bosak. Tymczasem Gran Turismo oferuje dużo większy realizm, niż taneczny Dance Central, ale Sony nie daje nam możliwości jego wypróbowania. A przecież Gran Turismo to przede wszystkim niepowtarzalny model jazdy i niebagatelna baza ponad tysiąca (!!!) samochodów. Plus tuning. Plus photo mode. Plus tryb online. Plus giełda samochodowa. Chciałoby się powtórzyć za Kevin’em Butler’em “It does everything”. Ale nie tym razem. Zabrakło bowiem zamykającej kropki nad “i”… W rezultacie po prawie godzinie  bezskutecznego oczekiwania, delikatnie wkurzony opuściłem stoisko Sony. A po powrocie do domu  z pełną satysfakcją i bez żalu rozegrałem kolejne pościgi, wyścigi, ucieczki w Need for Speed: Hot Pursuit, ponieważ Sony nie pozwoliło mi przekonać się, jak doskonałym produktem jest Gran Turismo 5.

PS. Żeby nikt nie zarzucił mi braku rzetelności, to o konkursie na stoisku promocyjnych Gran Turismo 5 można przeczytać tutaj. Tym bardziej, że wciąż można w nim wziąć udział. Szkoda tylko, że agencja realizująca cały projekt nie umie przeprowadzić go w sposób wygodny dla zainteresowanych. Bo na stoisku poza rozrzuconymi ulotkami nie ma żadnej informacji. Tablica  z wynikami co prawda jest, ale zauważyłem ją przypadkiem odchodząc, ponieważ stała za sztucznym drzewkiem. Dla porównania, niedawno byłem na Finale Cyberareny. Tam też dla wszystkich przypadkowych odwiedzających był konkurs na najlepszy czas w NfS: Shift. Było jedno stanowisko, a Pani zapisywała każdego jadącego, który chciał, by jego czas został wzięty pod uwagę. Przed Gran Turismo 5 Road Show jeszcze 3 weekendy. Może warto byłoby usprawnić dwie, a w sumie trzy rzeczy:

– przede wszystkim w jasny i czytelny, a co ważne, widoczny dla wszystkich sposób, określić zasady panujące na stoisku promocyjnym,

– przeznaczyć jeden symulator tylko i wyłącznie na cele konkursowe, skoro każdy biorący w nim udział musi wypełniać specjalny formularz,

– ograniczyć korzystanie z symulatorów do – powiedzmy-  3 kółek, tak aby zmiana na każdym symulatorze następowała automatycznie np. co 10. minut.

Klasyfikacja PEGI to fikcja czyli moje wrażenia z FunZone na Cyberarena36i6

November 13th, 2010 1 comment

Nigdy nie byłem jakimś wielkim entuzjastą turniejów komputerowych, ale faktem jest, że e-sport jest coraz bardziej popularny w Europie, choć jeszcze nie tak, jak w Azji. Nie mniej jednak jakoś tak się stało, że całą rodziną wybraliśmy się dziś do Multikina Złote Tarasy na Finał Ligi Cybersport w ramach Cyberarena 36i6. Ponieważ wizyta była wcześniej zaplanowana, to mając na uwadze, że wybieram się tam z dziećmi w wieku 5 i 8 lat, postanowiłem się wcześniej zapoznać z programem i regulaminem całej imprezy. Oprócz rozgrywek finałowych w Counter Strike’a na sali kinowej, główną atrakcją dla przybyłych miała być FunZone, czyli otwarte rozgrywki w poniższe tytuły na zasadach wymienionych w regulaminie:

07. Turnieje mają charakter otwarty, bezpłatny i może wziąć w nich udział każdy Gracz jeśli spełnia warunki wiekowe dla danej gry wg PEGI i nie stoją mu na przeszkodzie czynniki zdrowotne (w rozgrywkach nie mogą brać udziału osoby chorujące na epilepsję, bądź u których może wystąpić zagrożenie atakiem w związku z wpatrywaniem się w migające światła/obrazy TV/monitorów).

  • Counter Strike 1.6 (16+)
  • Call of Duty 4: ModernWarfare (16+)
  • FIFA 11 (3+)
  • Pro Evolution Soccer 11 (3+)
  • F1 2010 (3+)
  • Need For Speed (12+)
  • Guitar Hero (12+)
  • Unreal Tournament (18+)
  • H.A.W.X. (12+)
  • Call of duty Black Ops (18+)
  • StarCraft 2 (16+)
  • Medal of Honor (18+)

08. W przypadku nie spełnienia przez uczestnika powyższych warunków wiekowych wymagana jest pisemna zgoda rodziców na udział w turnieju. Wzór formularza dostępny jest w biurze organizatora na terenie imprezy.

Istotnym dla mnie był pkt. 8 regulaminu o respektowaniu klasyfikacji PEGI. Niestety zaraz po przekroczeniu progu kina przekonałem się o swojej naiwności. Raz jeszcze okazało się bowiem, że regulamin sobie, a życie sobie. Oto we foyer kina wielu chłopaków w wieku 10-12 lat grało bądź kibicowało rozgrywkom w gry, które zdecydowanie wykraczały poza ich kategorię wiekową. Jeszcze pewnie kilka lat temu machnąłbym ręką na to, czego byłem świadkiem. Dziś jednak dla mnie, jako rodzica, świadomego dorosłego gracza, niedopuszczalne jest to, by na publicznych, profesjonalnie zorganizowanych imprezach, firmowanych przez tak wielkie marki, jak lenovo, LG, Electronic Arts czy Plus GSM (właściciela 36i6), możliwa była taka ignorancja w kwestii kontroli wieku grających.  Jednocześnie zaznaczam, że nie zamierzam nikomu do domów zaglądać, sprawdzać, czy rodzice  pilnują tam swoich dzieci – bo to jest inna bajka. Ja mam po prosty ogromny ‘żal’ do organizatorów, że nie dopilnowali tak banalnej, ale jak ważnej rzeczy. Żeby sprawę jakoś zobrazować, poniżej prezentuję serię stosownie opisanych zdjęć.

Turniej Finałowy Cyberarena36i3
Turniej Finałowy Cyberarena36i3 – stoisko przy fontannie na pierwszym poziomie Złotych Tarasów. Komputery dostępne dla każdego z możliwością sprawdzenia się m. in. w najnowszym Call of Duty: Black Ops czyli grze 18+. Na mój gust chłopcy na środku zdjęcia mogli nie mieć skończonych nawet 10. lat. Parę minut później zastąpili przy komputerach swoich starszych kolegów – w tym czasie obsługa stanowiska ani razu nie się nimi nie zainteresowała. Dopiero po mojej bardzo ostrej interwencji zostali odsunięci od komputerów, tak samo zresztą, jak jeszcze jeden, około 10.letni gracz.

To samo miejsce – pierwszy poziom Złotych Tarasów obok fontanny. Duży ekran pokazujący rozgrywkę w Call of Duty: Black Ops. Ekran co chwila spływa strużkami krwi. Nikt sobie nic z tego nie robi, całości przyglądają się także małoletni. Po lewej stronie rozgrywka w F1, ale organizatorzy postanowili pokazać CoD – pewnie taka rzeźnia na ekranie bardziej przyciąga gapiów…

Stoisko promocyjne serwisu Gildia.pl. Każdy może spróbować się w CS. Ten na oko 11. latek też. I nikomu to nie przeszkadza.

Multikino Złote Tarasy. Turniej w Battlefield. W centrum kadru dwóch, na pewno niepełnoletnich, graczy. Jeden z nich na mój gust na 99% nie ma 10. lat. Mam nadzieję, że organizatorzy dopuścili ich do turnieju na podstawie stosownego oświadczenia.

Żeby tego było mało, to trzeba nadmienić, że na największej sali Multikina Złote Tarasy odbywał się przez cały czas turniej w Counter Strike. Sala jak widać na poniższym zdjęciu była dość mocno wypełniona i mimo treści prezentowanych na dużym ekranie nie było absolutnie, ale to absolutnie jakiejkolwiek weryfikacji wchodzących. Przekonałem się o tym na własnej skórze, bo widząc, co się dzieje w FunZone, spróbowałem na salę kinową wejść z moimi dziećmi. Nikt nas nie zatrzymywał, nie sprawdzał. Oczywiście po dotarciu pod ekran zakręciliśmy na pięcie i wyszliśmy.

Sala główna Mulitkina Złote Tarasy, gdzie odbywał się turniej w Counter Strike'a

Czym w takim razie jest PEGI? Moim zdaniem to co najwyżej alibi dla producentów gier, którzy tylko liczą na jak największą sprzedaż i zyski.

Jednocześnie czuję się w obowiązku napisać, że oprócz wspominanych, bardzo kiepsko moderowanych rozgrywek, równolegle przeprowadzono cieszące się umiarkowanych zainteresowaniem następujące turnieje:

Turniej Cyberarena36i6 - Fifa 11

Turniej Cyberarena36i6 - Fifa 11

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Pro Evolution Soccer 11

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Pro Evolution Soccer 11

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - F1

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - F1

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Tom Clancy H.A.W.X.

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Tom Clancy H.A.W.X.

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Guitar Hero

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Guitar Hero

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - StarCraft

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - StarCraft

Tyle ode mnie. Może za rok wpadnę na Cyberarenę solo, w stroju superbohatera stojącego na straży moralności. Kto wie…

PS. Jest jeszcze jedna rzecz. Bolączka wszelkich imprez około-growych w Polsce, a myślę, że takich turniejów jak ten także: higiena. Nikt nie będzie zaskoczonym moim stwierdzeniem, że niejeden nastolatek obecny podczas turnieju dawał wiele do życzenia jeśli chodzi o zapachy, jakie wydzielało jego ciało i odzież. Tego nie da się zmienić – przecież nikt nie wstawi pryszniców i pralni przy wejściu. Ale biorąc pod uwagę rotację graczy, jaka była na niektórych stanowiskach, jako organizator postawiłbym przy każdym stanowisku chociaż paczkę wilgotnych chusteczek. A potem wymusiłbym na każdym siadającym do klawiatury, myszki, pada czy kierownicy, żeby starannie wytarł dłonie. Dobrze by to zrobiło każdemu.

Polska bliżej świata czyli Kinect, XBOX LIVE nad Wisłą ! ! !

November 11th, 2010 No comments

XBOX LIVE

XBOX LIVE

To miał być wielki dzień dla polskich posiadaczy konsol Xbox 360.  I nie mam tu na myśli premiery technologii określanej mianem rewolucji czyli Kinect, choć oczywiście jest to warte odnotowania. Ponoć “Future is now”:

Microsoft Kinect – poradnik kupującego. Zestawy, ceny, gry i wszystko, co trzeba wiedzieć.

Mam na myśli to, na co czekały tysiące, a miało być dostępne od północy dla każdego mieszkańca Polski posiadającego konsolę Xbox 360. W końcu wszyscy mogli oficjalnie zamieszkać pod swoim adresem, opuszczając polskie placówki dyplomatyczne w Londynie czy Waszyngtonie. Chodzi oczywiście o usługę XBOX Live, która od dziś jest oficjalnie w Polsce. Bój o tę usługę trwał latami, a jego kulminacją była akcja We Want LIVE, w której – mimo, iż z klockiem nie mam nic wspólnego – miałem swój skromny udział. Cała historię owych bojów spisali redaktorzy serwisu polygamia.pl – Piotr Gnyp oraz  Bartłomiej Kluska w tym artykule. Dodatkowo żeby proces migracji kont nabrał tempa polski oddział Microsoft wprowadził promocję:

“Jeśli przeniesiemy swoje konto z zagranicy (utworzone do 10 listopada 2010 roku) do Polski przed 10 stycznia 2011 roku to otrzymamy 1600 MSP do wykorzystania, jeśli tylko dokonywaliśmy na nim wcześniej jakiś zakupów. W przeciwnym wypadku kwota będzie skromniejsza i wyniesie 800 MSP, ale zawsze to starczy na jedną grę z Xbox Live Arcade.”

Niestety, można by rzec, plany były wielkie, oczekiwania jeszcze większe, a wyszło jak zwykle. Bo oto praktycznie z samego rana pojawiły się informacje, że migracja konta skutkuje utratą subskrypcji. De facto użytkownik konsoli zostaje zawieszony w próżni, gdzieś między przysłowiowym “Londynem” i “Warszawą”. Stosowne komunikaty od rana pojawiały się w najważniejszych serwisach o tematyce konsolowej:

“Wstrzymajcie się z migracją kont na Xbox LIVE – są problemy”

“Microsoft apeluje: nie migrujcie kont!”

Do wieczora nic się nie wyjaśniło, infolinia jest przeciążona, a długi weekend za pasem. Pewnie niejeden gracz przeklina  dziś swoją decyzję o migracji konta pod swój prawdziwy adres. A zszarpanych nerwów nie złagodzi owa “promocja” od Microsoft czyli 1500 MSP dla każdego, kto zmigruje w ciągu najbliższych dwóch miesięcy czyli do 10.01.2011.

I pewnie dużo racji w swoim wpisie ma Grzegorz Marczak pisząc na antyweb.pl:

“Mam propozycję dla ekipy z Microsoftu odpowiedzialnej za tą wpadkę. Każdemu komu zafundowaliście po prawie 5 latach czekania dodatkowe atrakcje w postaci problemu przyznajcie nie 1600 punktów ale przynajmniej 5000 może wtedy dzisiejszy blamaż nie będzie tak pamiętany.”

Ciekawe, jak szybko M$ uda się naprawić błędy i jak potraktuje tych, którzy dziś z rana ochoczo przystąpili do migracji, a w efekcie utracili swoje subskrypcje.

A jak to mawiają, sprawa jest rozwojowa…