Archiwum

Posty oznaczone ‘ryszard szurkowski’

Obchody 90.lecia Polskiego Związku Kolarskiego

Listopad 10th, 2010 1 komentarz

Polski Związek KolarskiIntegralną częścią pierwszego dnia Mistrzostw Europy w kolarstwie torowym, odbywających się w BGŻ Arena, były poprzedzające ceremonię otwarcia obchody 90. lecia Polskiego Związku Kolarskiego. W swoim krótkim życiu miałem przyjemność, czasem większą, czasem mniejszą, uczestniczyć już w wielu oficjalnych obchodach czy uroczystościach. Niezależnie od skali, zawsze były to imprezy, gdzie liczba chętnych do uczestnictwa, czy chociażby samej obecności, znacznie przewyższała liczbę zaproszeń.

Na Arenę dotarłem chwilę po 19-tej. Hucznie zapowiadane obchody zdążyły się już zacząć. Czym były? Na pewno nie tym, czego się spodziewałem. Nie było tłumów, nie było seniorów ani juniorów. Więc kto był? Garstka działaczy plus chluba i duma naszego kolarstwa, czyli “CCC team” – Maja Włoszczowska, Andrzej Piątek, Grzegorz Dziadowiec,  Mariusz Rajzer, Hubert Grzebinoga. Był też ten, bez którego polskie kolarstwo nie byłoby tam, gdzie jest dziś - Dariusz Miłek, czyli właściciel CCC, były kolarz i potencjalny sponsor BGŻ Arena, dzięki któremu PZKol będzie mógł zacząć myśleć o wychodzeniu na prostą.

90. lecie PZKol na BGŻ Arena w Pruszkowie
90. lecie PZKol na BGŻ Arena w Pruszkowie

Sama impreza sprowadzona została do kilku przemówień przed kolegami i przypadkowo zebranymi VIP-ami oraz wiernymi kibicami. Przemówienia przeplatane były uroczystymi nadaniami orderów i odznaczeń państwowych, a także wręczeniem medali Polskiego Komitetu Olimipijskiego. O ile w przypadku tych pierwszych prawie wszyscy stawili się, by odebrać je osobiście, o tyle w przypadku drugich PZKol nie zadbał o to, żeby zwłaszcza seniorzy polskiego kolarstwa byli obecni. Tych w kwiecie wieku też nie było. Czemu? Myślę, że każdy może sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.

A wnioski? Nasuwają się same. Naiwnie myślałem, że prezesura Ryszarda Szurkowskiego to nowa jakość. Jednak okazuje się, że PZKol jest tak samo zdrewniałą instytucją, jak ten sprzed roku, dwóch czy trzech, a hucznie zapowiadane obchody okazały się pretekstem do spotkania się kolegów sprzed lat, nie mającym nic wspólnego z kolarstwem, a na pewno jego promocją czy rozwojem szkoleń juniorskich. Żal, ogromny ŻAL, że łatwiej działaczom PZKol przychodzi wydawać kasę na imprezki, takie jak te pseudo-obchody. WSTYD PANOWIE, tym bardziej, jak się czyta poniższe słowa naszych kolarzy torowych, zdobywców brązowych medali na właśnie zakończonych Mistrzostwach Europy:

Małgorzata Wojtyra

Małgorzata Wojtyra

„Przegląd Sportowy: Trener Grzegorz Ratajczyk powiedział, że w kolarstwie torowym kobiety traktowano są po macoszemu.

Zawsze byłyśmy na boku. Gdy ktoś miał nie jechać na Puchar Świata, to byłyśmy to my, mimo że prezentowałyśmy się dobrze na treningach. Nigdy nie dawano nam szansy wykazania się. Trenujemy od trzech lat z tym samym trenerem, który wykłada nawet pieniądze z własnej kieszeni, by nam pomóc. Tym wynikiem, który my kobiety zrobiłyśmy w Pruszkowie pokazałyśmy, że nie zasługujemy, by być piątym kołem u wozu. Liczę, że dzięki temu zobaczą nas w związku kolarskim i nie tylko. Nie można mieć przez cały rok dobrej dyspozycji, czasem faktycznie jest spadek formy. My też tak mamy. Ale myślę, że na to co miałyśmy zapewnione przez związek – czyli prawie nic – to spisałyśmy się dobrze. A gdyby nam udzielono wsparcie, to wynik mógłby być jeszcze lepszy. Mam nadzieję, że dało to do myślenia paru osobom, mam nadzieję, że pojedziemy na igrzyska do Londynu.”

cały wywiad z Małgorzatą Wojtyrą

Rafał Ratajczyk

Rafał Ratajczyk

„Przegląd Sportowy: Inna brązowa medalistka z Pruszkowa Małgorzata Wojtyra mówiła, że pana ojciec Grzegorz, trener kobiet, dokłada do przygotowań własne pieniądze. Nie jest pan zazdrosny, że pomaga im, a nie panu?
Myślę, że to już nie czas, by ojciec mi dawał pieniądze. Nie jestem młodzieżowcem, tylko seniorem, a moje przygotowania opłaca Polski Związek Kolarski. Dziewczynom było trudniej, bo nie miały zapewnionego wsparcia finansowego. Mam nadzieję, że po sukcesie Magdy sytuacja się zmieni. Ojciec pomagał po prostu prowadzonej przez siebie grupie. Byłoby przesadą, gdybym jeszcze ja ciągnął z jego kieszeni.”

cały wywiad z Rafałem Ratajczykiem

A jeszcze bardziej krew w żyłach się gotuję na wieść, że nasz kolarz torowy, Damian Zieliński został pozbawiony szansy na złoty medal przez jakiegoś tam sędziego – gdzie byli wtedy działacze? Osoby komentujące to wydarzenie na forach nie przebierają w słowach. Ja zwyczajnie ugryzę się w język.

Nie ukrywam, że roszady personalne nigdy nie były w centrum moich zainteresowań – swoją uwagę koncentruję na sportowych aspektach kolarstwa, a nie na polityce wewnątrz Związku. Niemniej jednak mojej uwadze nie umknął fakt, że Wojciech Walkiewicz (72 lata) w marcu tego roku podał się do dymisji, a stery przejął Ryszard Szurkowski (64 lata). Trzeba w tym miejscu jasno podkreślić, że Wojciech Walkiewicz nie zakończył swojej kadencji, a podał się do dymisji. Zasadniczą przyczyną była postępująca degradacja finansowa Związku, którym kierował od 14 (!!!) lat i co ważniejsze, zarzuty prokuratorskie skierowane pod jego adresem, a będące efektem uchybień i zaniedbań podczas budowy toru w Pruszkowie. Po co o tym piszę? Ano dlatego, że zaraz po pseudo-obchodach 90. lecia PZKol nastąpiła ceremonia otwarcia ME, które poprowadził nie kto, inny a Wojciech Walkiewicz, pełniący od 2009 roku funkcję… Prezydenta Europejskiej Unii Kolarskiej, który to – mimo zarzutów – fotel zachował. Pisząc ten tekst sięgnąłem do sieci i muszę przyznać, że życiorys i kariera Wojciecha Walkiewicza jako trenera i szkoleniowca są naprawdę interesujące i godne naśladowania. Szkoda, że jego menadżerska działalność zaprowadziła go przed oblicze prokuratora.

W kontekście tego co napisałem uważam, że w pewnym wieku każdy powinien umieć usunąć się w cień, dać miejsca młodszym. Tym bardziej że to, co Wojciech Walkiewicz zaprezentował podczas ceremonii otwarcia, woła o pomstę do nieba. Z resztą posłuchajcie sami – tylko 30 sekund, ale zdanie można sobie wyrobić:

Opada kurtyna milczenia.

[koniec Aktu I]

W grudniu kolejny zjazd PZKol…

Coś się kończy, coś się zaczyna czyli kolarski październik

Listopad 2nd, 2010 Brak komentarzy

Październik – nikt jeszcze nie myśli o kończeniu jazdy. Mimo aury wciąż odbywają się ostatnie maratony, pierwsze przełaje i … roszady w drużynach Pro-Tour.

Już na początku października zrobiło się – wbrew temu, co za oknem – gorąco, a to dzięki zapowiedzi UCI co do składu elity oraz informacja o połączeniu wyścigów Pro-Tour z klasykami (imprezy z kalendarza historycznego) w jeden cykl o nazwie World Tour:

http://sport.onet.pl/kolarstwo/kolarski-world-tour-o-skladzie-elity-zdecyduja-wyn,1,3709943,wiadomosc.html

Pech, ofensywa, a może po prostu przypadek prześladuje hiszpańskich kolarzy. Dopiero co zawieszono Alberta Contadora, a tu Margarita Fullana, jedna z głównych rywalek Mai Włoszczowskiej, zostaje przyłapana na dopingu. Przynajmniej wychodzi z całej sytuacji z twarzą od razu przyznając się do winy, a całą sytuację określając „największą głupotą w jej życiu”.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/rywalka-wloszczowskiej-na-dopingu,1,3709522,wiadomosc.html

http://www.mtbnews.pl/content/view/2299/2/

Początek października przynosi też kolejne sukcesy Polaków na rowerach. Oto Krystian Herba zdobył Millenium Tower w Wiedniu – najwyższy i ponoć jeden z najtrudniejszych technicznie budynków. Wydarzenie to było szeroko komentowane we wszystkich mediach austriackich – a w Polsce jak zwykle cisza, bo przecież to takie mało sensacyjne i słupków oglądalności nie podniesie.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6876/4rss/

Tym razem ciekawostka, poniekąd historyczna. Jak co roku, na początku października we Włoszech odbył się historyczny wyścig L’Eroica – najmłodszy rower był więcej niż pełnoletni, bo miał 23 lata, a najstarsze, dziś tak popularne ostre koła, datowane były na początek XX w.

http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,8476576.html

http://bikeboard.pl/index.php?d=imprezy&g=45&art=4103

Ale nie patrzmy z szacunkiem tylko w przeszłość – czasem trzeba też odważnie i z fantazją spojrzeć w przyszłość. W Łodzi podczas Międzynarodowego Festiwalu Designu odbyła się wystawa „Be Cycle & Fashion” w ramach której prezentowane były dwukołowe dzieła sztuki:

http://cjg.gazeta.pl/CJG_Lodz/1,104407,8532133.html

Symboliczną kropkę nad „i” postawiła we Francji Maja Włoszczowska, zwyciężając w zawodach w Roc d’Azur, które były poniekąd zamykającymi sezon 2010 w MTB. Z kolei Anna Szafraniec zajęła 6. miejsce.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6891/4rss/

http://www.mtbnews.pl/content/view/2314/3/

Sukcesy CCC na polu MTB pchnęły osoby decyzyjne, a i pewnie samego właściciela CCC czyli Pana Dariusza Miłka, w kierunku rozwoju drużyny szosowej. Zespół staje się powoli międzynarodowy. Dołączył do niego Andre Schulze, co dodatkowo podgrzewa atmosferę w oczekiwaniu na licencję UCI.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6892/4rss/

CCC nie stawia jednak tylko na międzynarodowe nazwiska. Do drużyny z Mróz ActiveJet przeszli Marek Rutkiewicz i Mateusz Taciak. Są to szosowo bardzo mocni zawodnicy, co ma być dla UCI kolejnym argumentem do nadania drużynie CCC Polsat Polkowice statusu Pro Tour lub Pro Continental.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/rutkiewicz-i-taciak-zmienili-barwy,1,3729981,wiadomosc.html

Świetnie zaprezentowali się zawodnicy Kross Racing Team na Mistrzostwach Europy w bikejoringu przywożąc 6 medali, w tym dwa złote.

http://bikeboard.pl/index.php?d=nowosci&id=3211

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6896/4rss/

Październik stał jednak nie tylko rywalizacją sportową. W Londynie odbył się Cycle Show, a u nas o pozycję lidera walczyły ze sobą Targi Rowerowe w Kielcach oraz w Warszawie.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6899/4rss/

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6931/4rss/

W połowie października coraz głośniej zaczęto mówić o organizowanych przez Czesława Langa i jego firmę Lang Team Mistrzostwach Europy w Kolarstwie Torowym, które mają się odbyć w dniach 5-7. listopada 2010 r.  na torze BGŻ Arena w Pruszkowie. Jednocześnie będą to pierwsze Mistrzostwa Starego Kontynentu oraz pierwsza okazja do zdobycia punktów kwalifikujących do Olimpiady w Londynie w 2012 roku.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/najlepsi-kolarze-zjada-do-polski,1,3733874,wiadomosc.html

Po dwóch tygodniach ciszy w kwestii potencjalnego dopingu Alberto Contadora, znów zaczęło być o nim głośno. A to za sprawą wywiadu ,w którym zapowiedział, że niezależnie od wyniku postępowania wyjaśniającego zdecydowany jest zakończyć swoją karierę kolarską.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6900/4rss/

http://sport.onet.pl/kolarstwo/afera-miesna-zatopi-gwiazde-swiatowego-kolarstwa,1,3734545,wiadomosc.html

W międzyczasie w Przeglądzie Sportowym ukazał się bardzo ciekawy artykuł na temat sponsoringu sportowego na naszym kolarskim podwórku:

http://sport.onet.pl/zimowe/biegi/aaa-szukam-sponsora,1,3734684,wiadomosc.html

Jedną z atrakcji Mistrzostw Europy na torze w Pruszkowie będzie jubileusz 90. lecia Polskiego Związku Kolarskiego, choć ten swoich ostatnich kilku lat działalności nie może uznać za zbyt udane.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/uroczysty-jubileusz-polskiego-zwiazku-kolarskiego,1,3755073,wiadomosc.html

Tym bardziej dziwi fakt, że człowiek, który miał postawić PZKol na koła, czyli Ryszard Szurkowski, prawdopodobnie podczas grudniowego zjazdu nie będzie się ubiegał o reelekcję. Tym samym albo znów ciemne chmury zasnują przyszłość polskiego kolarstwa, albo jest jakiś chytry plan i na czele Związku stanie ktoś, kogo cechować będzie silna ręka i biznesowo-menadżerskie doświadczenie.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/jeszcze-jeden-zjazd-pzkol-w-tym-roku,1,3738851,wiadomosc.html

Może niektórzy pamiętają, że Lance Armstrong tuż przed TdF zapowiadał, że jego start w tym wielkim wyścigu jest jego ostatnim i tym samym kończy karierę. W międzyczasie rozmyślił się, a ostatnie wieści są takie, że to pierwszy tour w kalendarzu 2011 będzie jego pożegnalnym. Mowa mianowicie o Tour Down Under. Problem można by rzec w tym, że coraz głośniej mówi się o karierze politycznej Lance’a. Jeśli będzie on tak stanowczy i zdecydowany w polityce, jak teraz jest w sporcie, to kariery chyba nie zrobi.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6933/4rss/

http://sport.onet.pl/kolarstwo/gigant-kolarstwa-zakonczy-kariere-w-australii,1,3742243,wiadomosc.html

Na koniec jeszcze triumf Tomasza Marczyńskiego z grupy CCC Polsat Polkowice w Tour de Seoul. Piąty dojechał Bartek Matysiak, a ósmy Łukasz Bodnar.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/marczynski-najlepszy-w-korei-poludniowej,1,3742864,wiadomosc.html

Koniec końców zapraszam wszystkich na BGŻ Arenę w Pruszkowie, nie tylko z okazji Mistrzostw Europy, które w większości będzie można oglądać za darmo – biletowane są tylko wieczorne starty:

http://sport.onet.pl/kolarstwo/czeslaw-lang-mistrzostwa-europy-beda-zorganizowane,1,3765069,wiadomosc.html

Ale warto tam pojechać także dowolnego innego dnia, ponieważ na torze może pojeździć każdy. Za 40 PLN mamy prawo do korzystania z toru przez godzinę, a rower wliczony jest w tą kwotę. W rzeczywistości jednak czas na torze ogranicza raczej nasza kondycja, a nie minuty nam przysłygujące. Każdy powinien przekonać się o tym na własnej skórze:

http://www.bgzarena.com/pl/wypozyczalnia_rowerow

Targi Rowerowe, Warszawa, październik 2010

Październik 27th, 2010 Brak komentarzy

Dużym zdziwieniem była dla mnie informacja, że w październiku, u schyłku sezonu rowerowego (choć ten ponoć nie kończy się nigdy) dwukrotnie odbędą się targi rowerowe. Jedne, dedykowane stricte tematowi, po raz pierwszy miały mieć miejsce w Kielcach. Drugie, poniekąd przy okazji Targów forCAMP, w Warszawie. Tak długo, jak dojazd samochodem z Warszawy do Kielc – ze szczególnym uwzględnieniem odcinka Radom – Skarżysko – będzie wyglądał, jak wygląda, to taka 150-kilometrowa wycieczka nie będzie należała do tych, na które często się zdecyduję.

W efekcie kieleckie targi śledziłem za pośrednictwem relacji blogowo – dziennikarsko – internetowych. Natomiast te organizowane w Warszawie odwiedziłem osobiście.

Mając wciąż w pamięci dość świeże wspomnienie zimowej edycji targów organizowanych w hali Expo XXI, przeklinałem już samą nową lokalizację Targów Rowerowych w centrum targowym MT Polska. Będzie to świetne umiejscowienie, ale dopiero kiedy całkowicie zostanie ukończona budowa węzła Marsa. Dziś nawet najciekawsze eventy organizowane w tym miejscu cieszą się umiarkowanym zainteresowaniem właśnie z powodu bardzo uciążliwego dojazdu.

Pretekstem do zorganizowania targów miała być premiera kolekcji 2011, która… ku ogólnemu zaskoczeniu w większości odbyła się tydzień wcześniej w Kielcach. Tym bardziej dziwiło określenie aż dwóch (z czterech) dni jako branżowych. Zrozumiałbym ten fakt, gdyby przy okazji tych targów światową premierę miały jakieś rowerowe nowinki, nowy system przerzutek albo super hiper marka rowerów, względnie akcesoriów do nich. Albo gdyby informacje o rowerach w Polsce rozchwytywane były przez największe tytuły prasowe, czy kanały telewizyjne. Ale nic z tych rzeczy: poza rowerami, prezentowanymi jako kolekcja 2011, nie było nic – o tym zresztą piszę m.in. portal BikeWorld.pl.

Na warszawskich targach pojawiłem się w sobotę około południa. Jak się później okazało, na chwilę przed przybyciem honorowego gościa, czyli naszej Mistrzyni Mai Włoszczowskiej. Niestety prowadzący już na wstępie dał po sobie poznać, że doświadczenie w tej materii ma bardzo przeciętne – uzbrojony w mikrofon zaatakował, bo tak trzeba to nazwać, Maję zaraz po przekroczeniu progu, nie pozwalając jej nawet pozbyć się kurtki. Żeby tego było mało, to zapomniał, jeśli nawet nie przedstawić, to chociażby wymienić przybyłego z Mają trenera Andrzeja Piątka, a co gorsza całkowicie zignorował obecność pozostałych dziewczyn z drużyny czyli Pauli Goryckiej i Aleksandry Dawidowicz.

Po chwili zamieszania, już w spokoju i

względnym ładzie, odbyło się powitanie przedstawicieli drużyny CCC (oczywiście z Mają na czele) na stoisku jednego ze sponsorów – dystrybutora marki Scott. Kwiaty, koszulki, uściski… a potem przez najbliższe dwie godziny Mistrzyni cierpliwie znosiła prośby swoich fanów rozdając autografy i robiąc sobie z nimi zdjęcia. W międzyczasie Paula Gorycka i Aleksandra Dawidowicz zabijały czas krążąc po stoisku Scott’a, a trener Andrzej Piątek zajrzał między innymi na stoisko Garmin’a, gdzie jego zainteresowanie wzbudziły najwyższe modele urządzeń monitorujące wszystkie kluczowe parametry czyli prędkość, tętno, kadencję, przewyższenia itp.

Tak się zaczął mój pobyt w hali MT Polska. No ale przecież nie tylko Scott’em i Mają targi stoją. Po pierwszej rundzie między stoiskami wiedziałem, że są one mniej więcej o połowę mniejsze, niż ich poprzednia edycja. Nowości, mimo szumnych zapowiedzi kolekcji 2011,  też nie było widać zbyt dużo. Ostatecznie w oczy rzucił mi się najnowszy i jednocześnie topowy model Northec o nazwie Warlock:

Oprócz tego udało mi się wypatrzeć, nomen omen na stoisku Scott’a, najnowszą grupę osprzętu Alivio, która w 2011 dołączyła do grup z 27 przełożeniami, czyli 9-rzędową kasetą.

Co jeszcze? Przy kolejnym już przemieszczaniu się między stoiskami zacząłem dostrzegać powtarzalność i monotonię, jeśli chodzi o malowanie ram rowerowych i to serwowaną przez wszystkich producentów. O ile na zimowej edycji targów Mbike Evo wyróżniał się w sposób jednoznaczny, o tyle tym razem rowerów czarno-czerwonych przybyło jak przysłowiowych grzybów po deszczu. Zresztą zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć i wyciągnięcia wniosków:

Oczywiście nieodłącznym elementem rowerowej oferty są obecnie rowery wspomagane elektrycznie. Podczas gdy zimą większość oferowanym modeli była, moim zdaniem, co najmniej toporna w swej estetyce, o tyle teraz trudno było przejść obojętnie obok rowerów marki Batavus.

Dopiero po wnikliwym przyjrzeniu się widać, że rowery te są elektrycznie wspomagane. I o taką właśnie nienachalność chodzi.

Bardzo ciekawą, absolutnie godną uwagi, ale wcześniej niezapowiedzianą przez organizatorów rzeczą była prezentacja Body Geometry  – Fit Integration Technology by Specialized na stoisku Airbike.pl. I nie chodzi tu tylko o jakąś banalną informację marketingową- tuż przed godziną 14., kiedy już niestety na mnie była pora, rozpoczął się mini wykład na temat ostatnio bardzo modnego, a co ważne – zdrowego trendu, czyli dokładnego dopasowywania roweru do sylwetki rowerzysty. Z tego, co zdążyłem usłyszeć, były to nie tylko bardzo ciekawe informacje, ale także podane w parze z praktyczną prezentacją – tym samym o wiele bardziej wartościowe.

Prawdopodobnie po raz pierwszy szerszej publiczności zaprezentowały się marki Peritus oraz Jagu. Pierwsza to ramy, na bazie których zbudowany jest m.in. rower Cezarego Zamany, który swoje umiejętności prezentuje nie tylko podczas maratonów Mazovii, ale także wspólnych, otwartych dla wszystkich treningów. Z kolei Jagu to bardzo lekkie komponenty, m.in. sztyce, mostki oraz koła.

Czym w takim razie były targi, jeśli nie okazją do wielkich premier? Przede wszystkim absolutnie niewykorzystaną okazją do naprawdę korzystnych zakupów – wielu wystawców oferowało swoje rowery z kolekcji 2011 z 20% rabatem, bez VATu, a czasem można było też  trafić na ciekawe pojedyncze okazje, takie jak chociażby te:

Ważna odnotowania jest też rosnąca oferta wszelkiej maści kasków rowerowych. To ważne, bo kask powinien być nieodłącznym elementem  każdego rowerzysty, bez względu na wiek oraz formę spędzania czasu na rowerze: czy to rekreacyjną czy sportową.

A do kasku idealnie pasuje Buff :) Podczas zimowej edycji, jeśli dobrze pamiętam, reprezentowany był dosłownie przez jeden stojak, zaś przy okazji tej edycji stoisko naprawdę zwracało na siebie uwagę:

Podsumowując, targi sukcesem na pewno nie były. Osobiście określiłbym je targami straconej szansy, ponieważ potencjał był ogromny. Pozwolę sobie zamiast wniosków postawić szereg pytań, na które odpowiedzieć powinni przede wszystkim organizatorzy:

Dlaczego zarówno przed targami jak i podczas ich trwania nie został opublikowany plan dodatkowych atrakcji każdego z dni?

Dlaczego do ostatniej chwili nie było wiadomo, kiedy pojawi się drużyna CCC, Piotr Sońta czy Pan Ryszard Szurkowski?

Dlaczego częściej aktualizowany był profil na Facebook’u aniżeli sama strona internetowa targów, która jest dostępna dla każdego użytkownika?

Dlaczego w sposób tak ubogi i – można by rzec – ukryty podawane były informacje o tym, jakie promocje będą na poszczególnych stoiskach?

Dlaczego na jesiennej edycji targów, kiedy wiele osób mimo wszystko decyduje się schować rower na zimę, nie było absolutnie żadnej oferty trenażerów, nie wspominając już o możliwości ich przetestowania?

Czekając na uzyskanie odpowiedzi na powyższe pytania – i wiele, wiele innych – mimo wszystko do zobaczenia na kolejnej edycji targów…

A na koniec pełna galeria z targów: