Archive

Posts Tagged ‘pzkol’

48. Rajd Barbórka – OS Bemowo, czyli bloga przygodnego kibica pełnego frustracji odcinek specjalny

December 5th, 2010 7 comments

Zaczynam się zastanawiać, czy to ze mną jest coś nie tak, czy mam pecha, czy może większość dużych imprez wygląda w taki właśnie sposób? Nie tak dawno narzekałem na realizację Gran Turismo 5 Road Show. Trochę wcześniej pisałem o obchodach 90.lecia Polskiego Związku Kolarskiego. Dziś po raz pierwszy w życiu w końcu zdecydowałem wybrać się na Rajd Barbórki. Nota bene 48., więc organizatorzy powinni mieć doświadczenie w realizacji tego przedsięwzięcia. W tym roku Rajd Barbórki składał się z trzech etapów:
– OS Żerań na starym torze FSO,
– OS Bemowo na lotnisku,
– OS Karowa, czyli klasyk pod górę i w dół.

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Jako, że chciałem na OS wybrać się z synem (lat 5), zdecydowałem się na ten środkowy, czyli Bemowo – i potencjalnie najciekawszy, bo:
– w programie wymienione były zarówno wyścigi indywidualne, jak i duel;
– rajd w tej lokalizacji odbywał się w poprzednich latach wielokrotnie;
– duża przestrzeń lotniska i okolic, więc z parkingiem nie powinno być problemu;
– no i najważniejsze, OS ma prawie 2 km długości – jest kawałek prostej i wiraże, więc z oglądaniem też trudności nie przewidywałem;

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Według programu pierwsze starty powinny odbyć się o 11.45, a że ekip startujących miało być ponad sto, to z dotarciem na miejsce bardzo się nie spieszyłem – głównym celem było po prostu samemu zobaczyć i pokazać synowi, jak takie wyścigi wyglądają na żywo. Na miejsce dojechaliśmy chwilę po dwunastej, na ostatnich kilometrach prowadzeni strzałkami rozmieszczonymi przez organizatorów. Jakież było moje zdziwienie, kiedy już na wstępie okazało się, że na jedynym parkingu nie ma miejsc. Kolejne minuty, kwadrans, a ostatecznie w sumie ponad 20. minut spędziliśmy na okolicznych uliczkach szukając miejsca do parkowania. W końcu udało się. Do wejścia dotarliśmy na OS przedzierając się przez punkty serwisowe rozstawione po obu stronach parkingu, biegnącego od skrzyżowania Powstańców Śląskich i Piastów Śląskich aż do wejścia na OS. Ponieważ nie byłem jedynym rodzicem, który zdecydował się zabrać swoje dzieci, muszę zaznaczyć, że teren nie był w żaden sposób uporządkowany, a samochody przygotowujące się do startu co chwila przejeżdżały przez ludzi wędrujących do wejścia. W końcu wymieniliśmy 30 złotych na bilet jednorazowego wstępu, który na bramkach został skasowany za pomocą czytnika kodów kreskowych – znak że organizator chociaż do tego tematu, czyli liczenia kasy, podchodzi profesjonalnie. Potem, jeśli chodzi o profesjonalizm, niestety było tylko gorzej. Mając w pamięci mapkę OS6 Bemowa opublikowaną na stronie www.barborka.pl spodziewałem się, że po przekroczeniu bramki wejdziemy w strefę okalającą cały OS i dającą możliwość obejrzenia wyścigu na każdym z etapów. Niestety, kibicom udostępniony został tylko około 200, może 300-metrowy odcinek(zaznaczony na czerwono na rysunku) na zewnętrznej jednego z wiraży, który z natury jest szutrowy.

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Co gorsza na tym odcinku nie zapewniono absolutnie żadnej infrastruktury dla oglądających – nie było mobilnych trybun. Doświadczeni kibicie wiedzieli, czego się spodziewać i przynieśli ze sobą, drabiny, składane stoliki i krzesełka. Jednym słowem – widok tak zorganizowanych z konieczności osób kibicujących z technicznego punktu widzenia był żenujący – w końcu to prestiżowy, profesjonalny rajd. Trzeba zaznaczyć, że Rajd Barbórki organizowany jest nie przez byle kogo, bo przez Automobil Klub Polski a współfinansowany m. in. przez Miasto Stołeczne Warszawa. Ponadto organizator na brak sponsorów narzekać nie może, bo obok takich wielkich marek, jak olej Platinium od PKN Orlen czy firmy ubezpieczeniowej Compensa, jest jeszcze wiele mniejszych firm, dla których bycie partnerem Rajdu to na pewno ogromny zaszczyt i możliwość promocji, zaprezentowania się szerszemu gronu. Szkoda, że przygodny kibic, taki jak ja, nie będzie miło wspominał ani ich, ani samego Rajdu.

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Po raz kolejny przekonałem się o tym, że imprezy są organizowane przede wszystkim pod sponsorów. Na szacunek mogą liczyć kibice, którzy kupią najdroższe bilety (tu tylko na Karową) a także, a może przede wszystkim, VIPy, którzy na Bemowie zasiedli na dwóch „trybunach” – jedna była umiejscowiona na dachu jakiegoś budynku, a druga zorganizowana na naczepie tira.

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Długo nie zabawiliśmy na Bemowie, bo skoro i tak niewiele było widać, to po co tracić czas. Wychodząc zastanawiałem się, za co zapłaciłem owe 30 PLN, bo nic tak naprawdę nie dostałem w ramach tej kwoty. Nie ma też tu mowy o kosztach zabezpieczeniu trasy w celu umożliwienia oglądania przez kibiców, bo i tak wszyscy oglądali wyścigi zza trwale ustawionego tam ogrodzenia. A tor, na którym odbywał się ten odcinek specjalny, jest na co dzień w rękach Automobilklubu Polski, więc specjalnego przygotowania nie wymagał. W reklamacje bawić się nie zamierzam – następnym razem po prostu się nie wybiorę, a nikogo ze znajomych też namawiać nie będę.

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Żeby nie było, że marudzę dla zasady – oto czego dziś na Bemowie oczekiwałem:
– przede wszystkim dostępu do każdego odcinka toru – od początku do końca, oczywiście od zewnętrznej;
– rozstawionych kilkustopniowych podestów (mini trybun), z których każdy będzie mógł oglądać wyścigi.
I tyle, czyli odpowiednich warunków do oglądania takiego widowiska, jak Rajd Barbórka.

Rajd Barbórka OS Bemowo

Rajd Barbórka OS Bemowo

Na koniec śmiać mi się chce, jak sobie przypominam, że Polska co jakiś czas wyraża wolę zbudowania toru i zorganizowania wyścigów Formuły 1. Skoro Automobilklub Polski mimo 48. lat doświadczenia nie umie poprawnie, czyli widowiskowo, zorganizować Rajdu Barbórki, to o F1 chyba lepiej nawet nie myśleć…

Obchody 90.lecia Polskiego Związku Kolarskiego

November 10th, 2010 1 comment

Polski Związek KolarskiIntegralną częścią pierwszego dnia Mistrzostw Europy w kolarstwie torowym, odbywających się w BGŻ Arena, były poprzedzające ceremonię otwarcia obchody 90. lecia Polskiego Związku Kolarskiego. W swoim krótkim życiu miałem przyjemność, czasem większą, czasem mniejszą, uczestniczyć już w wielu oficjalnych obchodach czy uroczystościach. Niezależnie od skali, zawsze były to imprezy, gdzie liczba chętnych do uczestnictwa, czy chociażby samej obecności, znacznie przewyższała liczbę zaproszeń.

Na Arenę dotarłem chwilę po 19-tej. Hucznie zapowiadane obchody zdążyły się już zacząć. Czym były? Na pewno nie tym, czego się spodziewałem. Nie było tłumów, nie było seniorów ani juniorów. Więc kto był? Garstka działaczy plus chluba i duma naszego kolarstwa, czyli “CCC team” – Maja Włoszczowska, Andrzej Piątek, Grzegorz Dziadowiec,  Mariusz Rajzer, Hubert Grzebinoga. Był też ten, bez którego polskie kolarstwo nie byłoby tam, gdzie jest dziś – Dariusz Miłek, czyli właściciel CCC, były kolarz i potencjalny sponsor BGŻ Arena, dzięki któremu PZKol będzie mógł zacząć myśleć o wychodzeniu na prostą.

90. lecie PZKol na BGŻ Arena w Pruszkowie
90. lecie PZKol na BGŻ Arena w Pruszkowie

Sama impreza sprowadzona została do kilku przemówień przed kolegami i przypadkowo zebranymi VIP-ami oraz wiernymi kibicami. Przemówienia przeplatane były uroczystymi nadaniami orderów i odznaczeń państwowych, a także wręczeniem medali Polskiego Komitetu Olimipijskiego. O ile w przypadku tych pierwszych prawie wszyscy stawili się, by odebrać je osobiście, o tyle w przypadku drugich PZKol nie zadbał o to, żeby zwłaszcza seniorzy polskiego kolarstwa byli obecni. Tych w kwiecie wieku też nie było. Czemu? Myślę, że każdy może sam odpowiedzieć sobie na to pytanie.

A wnioski? Nasuwają się same. Naiwnie myślałem, że prezesura Ryszarda Szurkowskiego to nowa jakość. Jednak okazuje się, że PZKol jest tak samo zdrewniałą instytucją, jak ten sprzed roku, dwóch czy trzech, a hucznie zapowiadane obchody okazały się pretekstem do spotkania się kolegów sprzed lat, nie mającym nic wspólnego z kolarstwem, a na pewno jego promocją czy rozwojem szkoleń juniorskich. Żal, ogromny ŻAL, że łatwiej działaczom PZKol przychodzi wydawać kasę na imprezki, takie jak te pseudo-obchody. WSTYD PANOWIE, tym bardziej, jak się czyta poniższe słowa naszych kolarzy torowych, zdobywców brązowych medali na właśnie zakończonych Mistrzostwach Europy:

Małgorzata Wojtyra

Małgorzata Wojtyra

“Przegląd Sportowy: Trener Grzegorz Ratajczyk powiedział, że w kolarstwie torowym kobiety traktowano są po macoszemu.

Zawsze byłyśmy na boku. Gdy ktoś miał nie jechać na Puchar Świata, to byłyśmy to my, mimo że prezentowałyśmy się dobrze na treningach. Nigdy nie dawano nam szansy wykazania się. Trenujemy od trzech lat z tym samym trenerem, który wykłada nawet pieniądze z własnej kieszeni, by nam pomóc. Tym wynikiem, który my kobiety zrobiłyśmy w Pruszkowie pokazałyśmy, że nie zasługujemy, by być piątym kołem u wozu. Liczę, że dzięki temu zobaczą nas w związku kolarskim i nie tylko. Nie można mieć przez cały rok dobrej dyspozycji, czasem faktycznie jest spadek formy. My też tak mamy. Ale myślę, że na to co miałyśmy zapewnione przez związek – czyli prawie nic – to spisałyśmy się dobrze. A gdyby nam udzielono wsparcie, to wynik mógłby być jeszcze lepszy. Mam nadzieję, że dało to do myślenia paru osobom, mam nadzieję, że pojedziemy na igrzyska do Londynu.”

cały wywiad z Małgorzatą Wojtyrą

Rafał Ratajczyk

Rafał Ratajczyk

“Przegląd Sportowy: Inna brązowa medalistka z Pruszkowa Małgorzata Wojtyra mówiła, że pana ojciec Grzegorz, trener kobiet, dokłada do przygotowań własne pieniądze. Nie jest pan zazdrosny, że pomaga im, a nie panu?
Myślę, że to już nie czas, by ojciec mi dawał pieniądze. Nie jestem młodzieżowcem, tylko seniorem, a moje przygotowania opłaca Polski Związek Kolarski. Dziewczynom było trudniej, bo nie miały zapewnionego wsparcia finansowego. Mam nadzieję, że po sukcesie Magdy sytuacja się zmieni. Ojciec pomagał po prostu prowadzonej przez siebie grupie. Byłoby przesadą, gdybym jeszcze ja ciągnął z jego kieszeni.”

cały wywiad z Rafałem Ratajczykiem

A jeszcze bardziej krew w żyłach się gotuję na wieść, że nasz kolarz torowy, Damian Zieliński został pozbawiony szansy na złoty medal przez jakiegoś tam sędziego – gdzie byli wtedy działacze? Osoby komentujące to wydarzenie na forach nie przebierają w słowach. Ja zwyczajnie ugryzę się w język.

Nie ukrywam, że roszady personalne nigdy nie były w centrum moich zainteresowań – swoją uwagę koncentruję na sportowych aspektach kolarstwa, a nie na polityce wewnątrz Związku. Niemniej jednak mojej uwadze nie umknął fakt, że Wojciech Walkiewicz (72 lata) w marcu tego roku podał się do dymisji, a stery przejął Ryszard Szurkowski (64 lata). Trzeba w tym miejscu jasno podkreślić, że Wojciech Walkiewicz nie zakończył swojej kadencji, a podał się do dymisji. Zasadniczą przyczyną była postępująca degradacja finansowa Związku, którym kierował od 14 (!!!) lat i co ważniejsze, zarzuty prokuratorskie skierowane pod jego adresem, a będące efektem uchybień i zaniedbań podczas budowy toru w Pruszkowie. Po co o tym piszę? Ano dlatego, że zaraz po pseudo-obchodach 90. lecia PZKol nastąpiła ceremonia otwarcia ME, które poprowadził nie kto, inny a Wojciech Walkiewicz, pełniący od 2009 roku funkcję… Prezydenta Europejskiej Unii Kolarskiej, który to – mimo zarzutów – fotel zachował. Pisząc ten tekst sięgnąłem do sieci i muszę przyznać, że życiorys i kariera Wojciecha Walkiewicza jako trenera i szkoleniowca są naprawdę interesujące i godne naśladowania. Szkoda, że jego menadżerska działalność zaprowadziła go przed oblicze prokuratora.

W kontekście tego co napisałem uważam, że w pewnym wieku każdy powinien umieć usunąć się w cień, dać miejsca młodszym. Tym bardziej że to, co Wojciech Walkiewicz zaprezentował podczas ceremonii otwarcia, woła o pomstę do nieba. Z resztą posłuchajcie sami – tylko 30 sekund, ale zdanie można sobie wyrobić:

Opada kurtyna milczenia.

[koniec Aktu I]

W grudniu kolejny zjazd PZKol…

Coś się kończy, coś się zaczyna czyli kolarski październik

November 2nd, 2010 No comments

Maja Włoszczowska Październik – nikt jeszcze nie myśli o kończeniu jazdy. Mimo aury wciąż odbywają się ostatnie maratony, pierwsze przełaje i … roszady w drużynach Pro-Tour.

Już na początku października zrobiło się – wbrew temu, co za oknem – gorąco, a to dzięki zapowiedzi UCI co do składu elity oraz informacja o połączeniu wyścigów Pro-Tour z klasykami (imprezy z kalendarza historycznego) w jeden cykl o nazwie World Tour:

http://sport.onet.pl/kolarstwo/kolarski-world-tour-o-skladzie-elity-zdecyduja-wyn,1,3709943,wiadomosc.html

Pech, ofensywa, a może po prostu przypadek prześladuje hiszpańskich kolarzy. Dopiero co zawieszono Alberta Contadora, a tu Margarita Fullana, jedna z głównych rywalek Mai Włoszczowskiej, zostaje przyłapana na dopingu. Przynajmniej wychodzi z całej sytuacji z twarzą od razu przyznając się do winy, a całą sytuację określając “największą głupotą w jej życiu”.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/rywalka-wloszczowskiej-na-dopingu,1,3709522,wiadomosc.html

http://www.mtbnews.pl/content/view/2299/2/

Początek października przynosi też kolejne sukcesy Polaków na rowerach. Oto Krystian Herba zdobył Millenium Tower w Wiedniu – najwyższy i ponoć jeden z najtrudniejszych technicznie budynków. Wydarzenie to było szeroko komentowane we wszystkich mediach austriackich – a w Polsce jak zwykle cisza, bo przecież to takie mało sensacyjne i słupków oglądalności nie podniesie.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6876/4rss/

Tym razem ciekawostka, poniekąd historyczna. Jak co roku, na początku października we Włoszech odbył się historyczny wyścig L’Eroica – najmłodszy rower był więcej niż pełnoletni, bo miał 23 lata, a najstarsze, dziś tak popularne ostre koła, datowane były na początek XX w.

http://polskanarowery.sport.pl/msrowery/1,105126,8476576.html

http://bikeboard.pl/index.php?d=imprezy&g=45&art=4103

Ale nie patrzmy z szacunkiem tylko w przeszłość – czasem trzeba też odważnie i z fantazją spojrzeć w przyszłość. W Łodzi podczas Międzynarodowego Festiwalu Designu odbyła się wystawa “Be Cycle & Fashion” w ramach której prezentowane były dwukołowe dzieła sztuki:

http://cjg.gazeta.pl/CJG_Lodz/1,104407,8532133.html

Symboliczną kropkę nad “i” postawiła we Francji Maja Włoszczowska, zwyciężając w zawodach w Roc d’Azur, które były poniekąd zamykającymi sezon 2010 w MTB. Z kolei Anna Szafraniec zajęła 6. miejsce.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6891/4rss/

http://www.mtbnews.pl/content/view/2314/3/

Sukcesy CCC na polu MTB pchnęły osoby decyzyjne, a i pewnie samego właściciela CCC czyli Pana Dariusza Miłka, w kierunku rozwoju drużyny szosowej. Zespół staje się powoli międzynarodowy. Dołączył do niego Andre Schulze, co dodatkowo podgrzewa atmosferę w oczekiwaniu na licencję UCI.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6892/4rss/

CCC nie stawia jednak tylko na międzynarodowe nazwiska. Do drużyny z Mróz ActiveJet przeszli Marek Rutkiewicz i Mateusz Taciak. Są to szosowo bardzo mocni zawodnicy, co ma być dla UCI kolejnym argumentem do nadania drużynie CCC Polsat Polkowice statusu Pro Tour lub Pro Continental.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/rutkiewicz-i-taciak-zmienili-barwy,1,3729981,wiadomosc.html

Świetnie zaprezentowali się zawodnicy Kross Racing Team na Mistrzostwach Europy w bikejoringu przywożąc 6 medali, w tym dwa złote.

http://bikeboard.pl/index.php?d=nowosci&id=3211

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6896/4rss/

Październik stał jednak nie tylko rywalizacją sportową. W Londynie odbył się Cycle Show, a u nas o pozycję lidera walczyły ze sobą Targi Rowerowe w Kielcach oraz w Warszawie.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6899/4rss/

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6931/4rss/

W połowie października coraz głośniej zaczęto mówić o organizowanych przez Czesława Langa i jego firmę Lang Team Mistrzostwach Europy w Kolarstwie Torowym, które mają się odbyć w dniach 5-7. listopada 2010 r.  na torze BGŻ Arena w Pruszkowie. Jednocześnie będą to pierwsze Mistrzostwa Starego Kontynentu oraz pierwsza okazja do zdobycia punktów kwalifikujących do Olimpiady w Londynie w 2012 roku.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/najlepsi-kolarze-zjada-do-polski,1,3733874,wiadomosc.html

Po dwóch tygodniach ciszy w kwestii potencjalnego dopingu Alberto Contadora, znów zaczęło być o nim głośno. A to za sprawą wywiadu ,w którym zapowiedział, że niezależnie od wyniku postępowania wyjaśniającego zdecydowany jest zakończyć swoją karierę kolarską.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6900/4rss/

http://sport.onet.pl/kolarstwo/afera-miesna-zatopi-gwiazde-swiatowego-kolarstwa,1,3734545,wiadomosc.html

W międzyczasie w Przeglądzie Sportowym ukazał się bardzo ciekawy artykuł na temat sponsoringu sportowego na naszym kolarskim podwórku:

http://sport.onet.pl/zimowe/biegi/aaa-szukam-sponsora,1,3734684,wiadomosc.html

Jedną z atrakcji Mistrzostw Europy na torze w Pruszkowie będzie jubileusz 90. lecia Polskiego Związku Kolarskiego, choć ten swoich ostatnich kilku lat działalności nie może uznać za zbyt udane.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/uroczysty-jubileusz-polskiego-zwiazku-kolarskiego,1,3755073,wiadomosc.html

Tym bardziej dziwi fakt, że człowiek, który miał postawić PZKol na koła, czyli Ryszard Szurkowski, prawdopodobnie podczas grudniowego zjazdu nie będzie się ubiegał o reelekcję. Tym samym albo znów ciemne chmury zasnują przyszłość polskiego kolarstwa, albo jest jakiś chytry plan i na czele Związku stanie ktoś, kogo cechować będzie silna ręka i biznesowo-menadżerskie doświadczenie.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/jeszcze-jeden-zjazd-pzkol-w-tym-roku,1,3738851,wiadomosc.html

Może niektórzy pamiętają, że Lance Armstrong tuż przed TdF zapowiadał, że jego start w tym wielkim wyścigu jest jego ostatnim i tym samym kończy karierę. W międzyczasie rozmyślił się, a ostatnie wieści są takie, że to pierwszy tour w kalendarzu 2011 będzie jego pożegnalnym. Mowa mianowicie o Tour Down Under. Problem można by rzec w tym, że coraz głośniej mówi się o karierze politycznej Lance’a. Jeśli będzie on tak stanowczy i zdecydowany w polityce, jak teraz jest w sporcie, to kariery chyba nie zrobi.

http://portal.bikeworld.pl/rower/artykul/6933/4rss/

http://sport.onet.pl/kolarstwo/gigant-kolarstwa-zakonczy-kariere-w-australii,1,3742243,wiadomosc.html

Na koniec jeszcze triumf Tomasza Marczyńskiego z grupy CCC Polsat Polkowice w Tour de Seoul. Piąty dojechał Bartek Matysiak, a ósmy Łukasz Bodnar.

http://sport.onet.pl/kolarstwo/marczynski-najlepszy-w-korei-poludniowej,1,3742864,wiadomosc.html

Koniec końców zapraszam wszystkich na BGŻ Arenę w Pruszkowie, nie tylko z okazji Mistrzostw Europy, które w większości będzie można oglądać za darmo – biletowane są tylko wieczorne starty:

http://sport.onet.pl/kolarstwo/czeslaw-lang-mistrzostwa-europy-beda-zorganizowane,1,3765069,wiadomosc.html

Ale warto tam pojechać także dowolnego innego dnia, ponieważ na torze może pojeździć każdy. Za 40 PLN mamy prawo do korzystania z toru przez godzinę, a rower wliczony jest w tą kwotę. W rzeczywistości jednak czas na torze ogranicza raczej nasza kondycja, a nie minuty nam przysłygujące. Każdy powinien przekonać się o tym na własnej skórze:

http://www.bgzarena.com/pl/wypozyczalnia_rowerow