Archive

Posts Tagged ‘olympus’

Poland Bike w Kozienicach i Olympus E-P3

September 23rd, 2011 No comments

W Kozienicach nie miało mnie być, mojej lepszej połowy też. Ale wyszło inaczej. Lepiej. Tylko do ostatniej chwili miałem problem, bo na PB w tym roku jeżdżę tylko po to, żeby robić zdjęcia. A jak je robić kiedy aparat w serwisie? Na pomoc przyszła firma Olympus, z którą jakiś czas temu zawiązałem współpracę i testuję ich najnowsze aparaty. Tym razem padło na naprawdę najnowszy. Dopiero co zapowiedziany pod koniec czerwca aparat Olympus PEN E-P3 trafił w moje ręce. Sprzęt chwalony jest jako jeden z najszybszych jeśli chodzi o Auto Focus. I rzeczywiście, tylko kilku kolarzom udało się wyjechać z kadru. Przy okazji dostałem do dyspozycji dodatkowy, jasny (f/2.8) obiektyw oraz cyfrowy wizjer. Wszystko się sprawdziło, do czasu. Niestety pod koniec, już po powrocie na metę robienie zdjęć musiałem zakończyć, bo jak każdy elektroniczny gadżet także ten aparat Olympusa stwierdził, że 600 zdjęć to wszystko na co stać baterię. Dużo, i mało.

Wracając do edycji PB w Kozienicach. Jaka była? Oceniając przez pryzmat trasy, którą miałem okazję widzieć i trochę jeździć, to był to szybki etap. I szumnie zapowiadany etap po Puszczy Kozienickiej okazał się de facto ściganiem po głównych drogach i szlakach, bo organizatorzy dostali zakaz wjechania głębiej w puszczę. Szkoda, bo mogłoby być dużo ciekawiej – a o atrakcyjności terenu przekonałem się na własnej skórze, kiedy przemieszczałem się między ustalonymi wcześniej punktami foto. Ogólna uwaga co do PB – coraz bardziej mam wrażenie, że trasy są układane w ostatniej chwili i trochę na siłę, po najmniejszej linii oporu, a co gorsza bez angażowania lokalnych społeczności. Ci ostatni znając teren jak własną kieszeń mogliby dużo bardziej uatrakcyjnić etapy. Może warto takie rozwiązanie rozważyć przy okazji kolejnych etapów, albo chociaż kolejnych edycji..2012, 2013…2056.

Miłego oglądania zdjęć 🙂

Drogi, najdroższy Szydłowiec – Mazovia MTB

July 28th, 2011 No comments

Poranek w okolicy Szydłowca był deszczowy, burzowy, ale ciepły. Chwilę po starcie przestało padać, co jak się chwilę później okazało nie miało większego znaczenia. Zaraz po zjeździe z asfaltu trasa pokazała swoje prawdziwe oblicze. Niekończące się błoto, kałuże, błoto. Jeden z fragmentów trasy można obejrzeć na poniższym filmie autorstwa użytkownika g787:

[youtube width=”600″]mF1y-P1f7QE[/youtube]

Ponieważ, co jest dość typowe dla cykli na Mazowszu, dystans zapowiedziany – 58 km na Mega nagle urósł do 64 km – to coraz bardziej śmiało myślałem o zjechaniu na Fit. Po pokonaniu pierwszych kilkuset metrów błota, co z racji frekwencji musiało odbyć się z buta – decyzja zapadła – zjechałem na Fit. I to nie dlatego, że brakowało mi kondycji. Po prostu uznałem że to nie ma sensu – Organizator zakpił sobie z nas, zwykłych kolarzy – trasa w Szydłowcu dla sektorów powyżej 6 nie miała nic wspólnego z maratonem rowerowym. Trzeba było iść, iść i jeszcze raz iść. Tym bardziej, że mimo wielu próśb na forum – nie dość że nie wydłużono odstępów między sektorami, to jeszcze te o największej frekwencji połączono – 7 i 8 oraz 9, 10 i 11 pojechały razem. Zaowocowało to obrazem widocznym na powyższym filmie. Nawet jeśli ktoś chciał jechać, to poziom zatłoczenia to uniemożliwiał. Wiele osób brnęło po kolana w kałużach, przewracało się razem ze sprzętem, który w takich warunkach tylko cierpiał.

Zjazd na dystans Fit pozwolił na rzecz, która ostatnio sprawia mi coraz więcej frajdy. Czyli zdjęcia. Niestety tylko z mety, ale zawsze to coś. Zanim jednak galeria, to jedno zdjęcie. Dla mnie wyjątkowe, można powiedzieć póki co najdroższe. Walka o pierwsze miejsce na dystansie Giga rozegrana została praktycznie na finiszu. Wygrał Radosław Rękawek z Kross Racing Team przed Pawłem Barankiem z mBike – ten pierwszy wygrał o szerokość koła, a ten drugi zrzucał porażkę na sędziego, który ponoć zaszedł mu drogę. Emocje były spore. I udzieliły się mojej lustrzance, która mając na liczniku tylko 38 tys zdjęć zażądała wymiany migawki, matówki … no i wyszedł z tego rachunek na ponad 500 PLN. Cóż, to będzie dla mnie wyjątkowe zdjęcie:

dsc_5115

A teraz to, na co wszyscy czekają, czyli galeria z finiszu w Szydłowcu. Zdjęcia “po” wyżej zaprezentowanym były robione aparatem Olympus SZ-20, który miałem do dyspozycji w tym czasie w ramach przeprowadzanych testów. Zatem oglądajcie, a jak ktoś zapała potrzebą otrzymania oryginału to poproszę o maila z nazwą etapu i nr zdjęcia w formacie DSC_XXXXX.jpg