Archiwum

Posty oznaczone ‘electronic arts’

„Co komu”, czyli nie tylko świąteczny przewodnik po grach dla dzieci i całej rodziny.

Grudzień 5th, 2010 Brak komentarzy

Myślę, że każdy rodzic, dbający o właściwy rozwój swojego dziecka, co jakiś czas staje przed trudnym zadaniem wybrania odpowiedniego narzędzia rozrywki. W tym tekście skupię na elektronicznych formach zabawy. Konkretnie mam tu na myśli gry na konsole. Konsole, ponieważ uroiłem sobie, że PC jako podstawowa platforma do grania jest wybierana coraz rzadziej. I w dłuższej perspektywie ukazywać się na nią będą gry coraz prostsze – czytaj przeglądarkowe. Ponadto, z punktu widzenia rodzica, który nie chce, by dziecko spędzało przy komputerze zbyt dużo czasu, eliminuję tę platformę ze względu na mnogość często głupich gier napisanych we flashu, a także coraz szybciej rozwijającej się oferty gier MMO (Massively Multiplayer Online), które w sposób absolutnie uzależniający przywiązują na wiele godzin, dni, lat do komputera i to nie tylko dzieci.

W takim razie spróbujmy określić cechy gry idealnej, która naszym dzieciom sprawi dużo radości, pomoże rozwijać logiczne myślenie, jednocześnie porwie je we wspaniały baśniowy świat, a do tego, co niebagatelne, sprawi, że my, jako dorośli, ale przede wszystkim rodzice, będziemy chcieli ten czas spędzić razem z nimi, przeżywając wspólne przygody.

Po pierwsze wiadomym jest, że nie zawsze mamy możliwość nieprzerwanie towarzyszyć swoim dzieciom, kiedy zasiadają na kanapie przed konsolą i TV. W związku z tym gra powinna posiadać dość prosty interfejs od samego jej początku do końca. A im młodsze dziecko, powiedzmy poniżej 7-8 lat, tym lepiej, jeśli gra nie tylko posiada samouczka, ale przede wszystkim jest w pełni zlokalizowana. W pełni – to znaczy, że po polsku jest nie tylko wszystko to, co dzieje się na ekranie, ale także głosy, jakimi gra odzywa się do dziecka, mówią po polsku. W tym miejscu trzeba zaznaczyć, że jest jeszcze jeden – dużo tańszy, lecz odpowiedni dopiero dla dobrze czytających dzieci – typ lokalizacji gier. Mam tu na myśli lokalizację kinową, która polega na domontowaniu do gry napisów w języku polskim, tak jak ma to miejsce w kinie.

Po drugie, gra musi być dość prosta i jednocześnie intrygująca dla dziecka, tak aby z zainteresowaniem pokonywało pierwsze poziomy czy etapy, a chęć dalszego odkrywania stale narastała. Prosta nie znaczy banalna, chodzi tu raczej o łatwe do zrozumienia zasady rozgrywki i sterowanie postacią, które nie frustruje. Potrzebujemy gry, która dużo mocniej opiera się na interakcji postaci, w którą się wcielamy, z otoczeniem, a ilość elementów czysto zręcznościowych jest wyważona na tyle, żeby – znów – nie zniechęcać.

Po trzecie historia, którą gra opowiada. Ta musi wciągać dziecko od samego początku, od otwierającego filmu, od pierwszych taktów muzyki. Musi zachęcać do jej poznania, zgłębienia. Jeśli tego nie ma, to ciężko będzie dziecko do tej samej gry drugi raz zachęcić.

Biorąc pod uwagę wyżej określone kryteria i trzymając się zasady, że gra ma być na konsolę – wybór okazuje się bardzo ograniczony. Z racji prezentowanych treści dopuszczone dla każdego wieku są w większości przypadków gry sportowe, takie jak Fifa, Pro Evolution Soccer (PES) czy wyścigi samochodowe, choć w tym przypadku trzeba już ostrożniej dobierać tytuły – ModnationRacers(od lat 7), Need for Speed(w zależności od wydania – od lat 3 lub 7) czy Burnout Paradise(od lat 7). Ale jeśli mamy jednak stosować się do wyżej opisanych trzech reguł, to lista jest naprawdę krótka:

EyePet (PS3, PSP)

Każde dziecko marzy o własnym zwierzątku. Rodzice często, z wielu różnych względów, nie wyrażają na nie zgody. EyePet to nie kolejne tamagotchi. To naprawdę sympatyczna i co ważne, bardzo interaktywna zabawa ze zwierzakiem wyczarowanym na konsoli Playstation 3 (PSP), przeniesionym do naszego pokoju za pomocą kamerki EyeToy. W tej chwili na rynku, ze względu na premierę kontrolera ruchowego Playstation Move, dostępne są dwie wersje gry: z kamerką EyePet lub bez oraz wersja wykorzystująca wspomniany wcześniej kontroler.

Little Big Planet (PS3, PSP) – wydanie Game of the Year

Trudno w kilku słowach napisać, czym jest gra Little Big Planet od Media Mollecule, ponieważ wykracza ona ponad wszelkie standardy. Bardzo, ale to bardzo upraszczając, jest to gra platformowo – zręcznościowa, której bohaterem jest szmaciany ludzik, określany mianem Sackboy’a. LBP to ogromny świat pełen kolorów, porywającej muzyki i zróżnicowanych zadań. Wraz z pokonywaniem kolejnych etapów, od gracza wymaga się coraz więcej zaangażowania i kombinowania. Dlatego nieodzowna będzie tu pomoc kogoś starszego.

Viva Pinata (X360)

Z pomocą tej gry i własnej wyobraźni dziecko przenosi się do bajkowych ogrodów pełnych pinat – zabawnych stworków wypełnionych cukierkami. Dzięki możliwości obserwowania  60 gatunków pinat, a także dbania o ich przedstawicieli, dziecko zyskuje możliwość wpływania na rozwój wykreowanego świata. Gra została doskonale zlokalizowana i doczekała się dwóch kolejnych części, także wydanych w całości po polsku.

Create (PC, Mac, Wii, PS3, X360)

W czasie, gdy pomysł na ten tekst zrodził się w mojej głowie, na półki sklepowe docierała najnowsza gra od Electronic Arts – Create. Jak sam tytuł wskazuje, Create może okazać się bardzo ciekawym narzędziem dla dzieci pełnych niczym nieograniczonej wyobraźni. Do dyspozycji dostajemy ponad 1000 pędzli, tekstur, przedmiotów, animowanych obiektów i wiele innych narzędzi, z pomocą których możemy stworzyć niepowtarzalne sceny, światy a na koniec uruchomić je, by obserwować, jak ze są współpracują. Jeśli ktoś pamięta grę „The Incredible Machine”, to Create jest zwielokrotnieniem tego pomysłu, wykorzystującym najnowsze technologie (wsparcie Playstation Move) oraz przedstawiającym świat w fantastycznych kolorach. Gra została wydana w wersji z lokalizacją kinową, czyli napisami w języku polskim.

Seria LEGO(PC, PS3, X360, NDS, Wii, NDS)

Jeśli myślimy o dobrej zabawie również dla dużych, ale przede wszystkich małych graczy, to nie można nie wspomnieć o serii LEGO. Wszystko zaczęło się od gry opartej na popularnych Gwiezdnych Wojnach, która okazała się ogromnym sukcesem. Potem była druga część kosmicznych przygód, na koniec kompilacja w postaci sagi. Seria odniosła sukces na taką skalę, że przez ostatnie lata z taśmy produkcyjnej Traveller’s Tales zeszły tytuły takie jak Indiana Jones, Batman, a ostatnio nawet Harry Potter. Co stoi za ogromną popularnością tych gier? Przede wszystkim prostota interfejsu – mimo, że nie są zlokalizowane, to każdy sobie z nimi świetnie poradzi, bo tekstu jest jak na lekarstwo. Drugim silnym atutem gry jest tryb kooperacji – w każdej chwili można dołączyć w charakterze drugiego gracza do rozgrywki, aby na przykład poratować grające dziecko w opresji.

Funky Lab Rat (PS3)

Bardzo rzadko z moim zainteresowaniem spotykają się gry dostępne w dystrybucji cyfrowej. Ostatnio jednak wbrew stereotypowi, a może dlatego, że przeglądałem nowości na PSN w towarzystwie dzieci, które z łatwością wychwyciły gry przeznaczone dla ich kategorii wiekowej, zdecydowałem się na zainstalowanie Funky Lab Rat, czyli przygód szczura laboratoryjnego. Gra nie zawiera praktycznie w ogóle tekstu, a sprowadza się do przeprowadzenia szczurka z punktu startowego do wyjścia, przy okazji zbierając jak największą ilość tabletek. Bo czym innym może żyć laboratoryjny szczur jak nie tabletkami ;) Do pokonania każdego kolejnego etapu trzeba odrobiny zastanowienia i właściwego rozmieszczenia elementów na planszy. Mimo zręcznościowych elementów, żadna gra tak dawno nie sprawiła tyle frajdy moim dzieciom, jak właśnie ta. I co ważne, ani razu nie zaobserwowałem frustracji czy zrezygnowania. Co nie oznacza wcale, że wszystko poszło jak  z płatka, a moja pomoc nie była potrzebna. Ponieważ gra występuje w wersji Trial, każdemu niezdecydowanemu gorąco polecam zainteresowanie swojego dziecka tym tytułem.

Kinectimals (X360+Kinect)

Rok po tym, jak Playstation zaprezentowało EyePet’a, Microsoft wszedł na rynek z Kinect’em, a jednym z flagowych tytułów miał być Kinectimals. Gra, która w założeniach jest bardzo podobna do EyePet’a. Z drobną, acz zasadniczą różnicą – tytuł od M$ został wydany z lokalizacją kinową, czyli napisami. A to znaczy, że dziecko poniżej 7 roku życia samo nie będzie w stanie czerpać przyjemności z gry.

Auditorium HD(PC-Windows / Linux, Mac, PS3, X360, iPhone)

Na deser zostawiłem grę – nie grę. Auditorium to fascynująca gra światła i dźwięku, która zachwyci każdego – czy to grającego czy obserwującego. Gra od niespełna dwóch lat dostępna jest na PC. W listopadzie tego roku, po latach oczekiwania, w końcu trafiła zarówno do XBLA, jak i na PSN (na razie tylko amerykańskiego).

Czego nie polecam – mimo faktu, że dzieci bardzo często mają swoje ulubione postacie filmowe – to gier opartych na filmach. Są one w 99% przypadków częścią marketingowej maszyny, która tylko i wyłącznie nastawiona jest na odcinanie kolejnych kuponów od tej czy innej kury znoszącej złote jaja. Oczywiście są wyjątki. I takim, w moim przekonaniu, jest gra oparta na disnejowskim filmie Odlot (Up). Nie dość, że gra została w 100% zlokalizowana, to jeszcze oferuje tryb kooperacji, w którym może współpracować ze sobą rodzeństwo, bądź w trudniejszych momentach dziecko może być wspierane przez rodzica poprzez drugą postać.

Mam nadzieję, że choć trochę przybliżyłem czytającym kwestie gier dla dzieci, kryteriów doboru oraz pokazałem, na co warto zwrócić uwagę. Coś pominąłem? Nic prostszego, swoje sugestie i uwagi można dodać poniżej poprzez komentarz. A może ktoś znalazł grę, którą z pełnym przekonaniem może polecić dla dzieci, a nie została przeze mnie ujęta w zestawieniu? Nic prostszego, jak tylko poniżej podać tytuł i kilka słów komentarza czy uzasadnienia. Serdecznie zapraszam!

PS. A każdemu polecam zapoznanie się z klasyfikacją PEGI. Z tą wiedzą zawsze łatwiej dokonać świadomego wyboru.

Świąteczna próba sił, czyli Gran Turismo 5 vs. Microsoft Kinect

Listopad 28th, 2010 3 comments

Dla każdego, kto jest „w temacie”, tytuł wiadomości może wywoływać skojarzenie w stylu: „co ma piernik do wiatraka”. Bo przecież Gran Turismo 5 (Playstation3), prawdopodobnie najlepszy symulator jazdy samochodem, jaki kiedykolwiek wydano, ma się nijak do Microsoft Kinect (Xbox360), czyli kontrolera ruchowego. Należałoby raczej porównywać wspomnianego już Kinect’a z innym kontrolerem ruchowym, czyli Playstation Move.

Ja jednak nie mam zamiaru opisywać każdego z tych produktów z osobna – recenzji jest wszędzie bez liku – lecz skupić się na tym, jak wykorzystywany jest ich potencjał z punktu widzenia promocji. Na pierwszą promocję Microsoft Kinect natknąłem się tydzień temu w centrum handlowym Blue City. Myślałem, że jest to specjalna animacja, ponieważ na miejscu była m.in. Justyna Steczkowska, która jest twarzą tego produktu, a część materiałów była nagrywana przez TVN Style. Kilka dni później podobne stoisko promocyjne spotkałem w Złotych Tarasach. Wywnioskować można, że „impreza” z Justyną Steczkowską w BC była inauguracyjną. To właśnie Kinect’em Microsoft chce łowić nowych klientów… czy mu się to udaje? Trudno powiedzieć, ale zainteresowanie stoiskami promocyjnymi jest spore. Każde z nich jest obsługiwane przez parę młodych animatorów, którzy w świecie Kinect poruszają się doskonale, a wszystkim zainteresowanym poświęcają tyle czasu i uwagi ile tego wymagają. Tak przynajmniej wygląda to z punktu widzenia osoby trzeciej. Osoby, która z czysto światopoglądowego punktu widzenia nigdy (nie mów nigdy) nie zdecyduje się na konsolę od M$.

Microsoft Kinect w centrum handlowym Blue City
Microsoft Kinect w centrum handlowym Blue City

Jednocześnie też wielu spodziewało się, że tegoroczna świąteczna batalia między Sony i M$ rozegra się pomiędzy wspomnianymi już kontrolerami ruchowymi, odpowiednio – Move’em, i Kinect’em. (Nie)stety okazało się, że popyt na Move za oceanem jest tak duży, że produktu dla Europy praktycznie nie ma. Tym samym Sony, tak w Polsce, jak i w Europie, zostało bez odpowiedniego, wyróżniającego platformę Playstation3, oręża. A Boże Narodzenie tuż tuż. Z odsieczą, swoistym planem B, przyszedł Kazunori Yamauchi z Polygony Digital dostarczając naprędce Gran Turismo 5, grę, której premiera była wielokrotnie przekładana i tak na prawdę większość spodziewała się jej dopiero w 2011 roku. Czy na pewno naprędce? Trudno powiedzieć, bo przecież w wersji kolekcjonerskiej książka APEX wydana została całkowicie po polsku, a lokalizacja samej gry nie budzi żadnych zastrzeżeń, zaś momentami wprawia nawet w zachwyt. Z drugiej strony przyśpieszenie zapowiadanej inauguracji tak rozległego tytułu o zaledwie kilka tygodni to nie jest wielka rzecz. Szum wokół premiery, mimo, że termin krótki, zrobił się naprawdę duży. W końcu to gra, na którą wielu czekało od kilku lat.

Mimo, że osobiście jestem wielkim miłośnikiem wyścigów, to z serią Gran Turismo miałem kontakt tylko przez wydanie A-spec na konsolę Playstation2. Z reguły wybierałem tytuły bardziej zręcznościowe, pełne nieziemskich prędkości i widowiskowych zdarzeń. Wyścigi to dla mnie jedne z tych gier, które pozwalają na ekranie tv robić rzeczy, których własnym autem człowiek by  nigdy nawet nie zaryzykował. Inauguracja Gran Turismo 5 miała jednak lekkie – rzekłbym – preludium, rozgrzewkę. Oto na tydzień przed premierą GT5 na półki sklepowe trafiły bardzo szybkie wyścigi od Electronic Arts, czyli najnowsza odsłona Need for Speed: Hot Pursuit wyprodukowana przez Criterion, znanych jako ojców serii Burnout. A jeszcze dwa tygodnie wcześniej udostępniono demo rzeczonej gry, które dodatkowo podgrzało atmosferę. Klimat m.in. na forum polygamii zrobił się gorący dzięki „autologowi”, czyli możliwości porównywania czasów pomiędzy znajomymi. A że w demie były dostępne tylko dwie trasy, to praktycznie każdy, kto spróbował, poznał je na wskroś. Jednak gorączka NfS szybko ustąpiła, bo dawno, a może  nawet nigdy, żadna gra nie zaoferowała tyle, co najnowsze Gran Turismo. Dema gra nie miała, entuzjaści mieli szansę posmakować GT poprzez wydane rok wcześniej GT Prologue. Wyczekiwanie na przemian z entuzjazmem i odrobiną niepewności przewijało się przez kolejne posty na forum, aż do pamiętnej środy 24. listopada, kiedy gra wylądowała na półkach. I napędach konsol Playstation3 - gra ta jest tzw. exclusive’em, czyli dostępna jest tylko i wyłącznie na tę platformę. Nieliczni mieli szansę wypróbowania sił w tej grze, ponieważ SCEP przygotował promocyjny Road Show. Była to praktycznie jedyna możliwość, aby zaprezentować szerszemu gremium to, co może zaoferować tylko i wyłącznie Playstation 3, a tym samym poprawić i tak dobre wyniki sprzedaży zarówno gry, jak i samej konsoli. Szybko tę informację podchwyciłem i skrzętnie sobie zapisałem, żeby w dniach 26-28. listopada odwiedzić warszawską Arkadię. Tym bardziej, że wypowiedzi na forum, tym razem serwisu niezgrani.pl. były coraz bardziej entuzjastyczne, a kolejne posty utwierdzały mnie w przekonaniu, że jeśli GT, to tylko na kierownicy. Najprościej było przekonać się o tym na dedykowanym do GT sprzęcie prezentowanym podczas Gran Turismo 5 Road Show. Urwałem 2 godziny dla siebie z rodzinnego weekendu i w sobotnie przedpołudnie, pełen entuzjazmu, skierowałem się do Arkadii. Stoisko promocyjne trudno było przeoczyć, przede wszystkim ze względu na rzucającego się w oczy, bardzo charakterystycznego Mercedesa SLS. Obok ustawione były 4 identyczne stanowiska, na których można było pojeździć. Na trzech z nich jazd odbywała się na torze Nurburgring, na czwartym dostępna była jakaś inna trasa.

Mercedes SLS na stoisku Gran Turismo 5 w centrum handlowym Arkadia
Mercedes SLS na stoisku Gran Turismo 5 w centrum handlowym Arkadia

Ustawiłem się w kolejce, przede mną była jedna osoba. Czas mijał, nikt symulatorów nie opuszczał tylko jeździł do upadłego, choć na okrążenie potrzebne było średnio dwóch i pół minuty. Szybko przekonałem się, że panuje tu absolutna wolna amerykanka, a hostessy, które teoretycznie powinny zajmować się odpowiednią animacją na stoisku, zdecydowanie bardziej preferują pogawędki z jedynym przedstawicielem płci męskiej z obsługi. Kwadrans później na jednym z symulatorów dokonała się zmiana jeżdżącego. Na pozostałych bez zmian. Po jakiś dziesięciu minutach osoba stojąca przede mną w kolejce w końcu zasiadła za sterami Mercedesa na torze Nurburgring. Przy każdym symulatorze obok głównego siedzenia była miejscówka dla „pilota”. Czyli albo dla osoby towarzyszącej, albo kolejnego oczekującego. Dla mnie była to okazja, aby przyjrzeć się, jak naprawdę pracuje kierownica itp. Po dosłownie dwóch – może trzech – minutach zostałem wyproszony ze swojej miejscówki przez hostessę, która z rozbrajającym uśmiechem stwierdziła, „że teraz będzie konkurs”. Za nią podążał jakiś przystojniak, którego usadziła za kierownicą symulatora, do którego czekałem. A chłopaka, który właśnie jechał, bezceremonialnie wyprosiła, bez jednego kulturalnego słowa żądając zwolnienia miejscówki. Chłopak czekał dłużej ode mnie, a nawet jednego kółka nie było mu dane przejechać. Ja stary jestem, po mnie to spłynęło, ale jemu do śmiechu nie było. Po raz kolejny przekonałem się, że wybierając agencję do realizacji jakiejś promocji trzeba być bardzo ostrożnym i praktycznie cały czas patrzeć jej na ręce, o ile nie ma się sprawdzonych i naprawdę zaufanych ludzi.

Stoisko Gran Turismo 5 Road Show w centrum handlowym Arkadia
Stoisko Gran Turismo 5 Road Show w centrum handlowym Arkadia

Świąteczną batalię w mojej ocenie póki co wygrywa Microsoft, bo jak wiadomo można mieć najlepszy produkt, ale nie umieć go sprzedać. Takie wnioski nasuwają mi się po dzisiejszej wizycie w centrum handlowym Arkadia. Do Kinect’a, tak samo zresztą, jak do Move’a, nie jestem przekonany, ale sposób, w jaki jest promowany, naprawdę do mnie trafia. Kawał dobrej roboty. Tym bardziej, że flagowa gra – Dance Central – to świetna zabawa, a dodatkowo teraz każdy może stanąć w szranki z Anią Bosak. Tymczasem Gran Turismo oferuje dużo większy realizm, niż taneczny Dance Central, ale Sony nie daje nam możliwości jego wypróbowania. A przecież Gran Turismo to przede wszystkim niepowtarzalny model jazdy i niebagatelna baza ponad tysiąca (!!!) samochodów. Plus tuning. Plus photo mode. Plus tryb online. Plus giełda samochodowa. Chciałoby się powtórzyć za Kevin’em Butler’em „It does everything”. Ale nie tym razem. Zabrakło bowiem zamykającej kropki nad „i”… W rezultacie po prawie godzinie  bezskutecznego oczekiwania, delikatnie wkurzony opuściłem stoisko Sony. A po powrocie do domu  z pełną satysfakcją i bez żalu rozegrałem kolejne pościgi, wyścigi, ucieczki w Need for Speed: Hot Pursuit, ponieważ Sony nie pozwoliło mi przekonać się, jak doskonałym produktem jest Gran Turismo 5.

PS. Żeby nikt nie zarzucił mi braku rzetelności, to o konkursie na stoisku promocyjnych Gran Turismo 5 można przeczytać tutaj. Tym bardziej, że wciąż można w nim wziąć udział. Szkoda tylko, że agencja realizująca cały projekt nie umie przeprowadzić go w sposób wygodny dla zainteresowanych. Bo na stoisku poza rozrzuconymi ulotkami nie ma żadnej informacji. Tablica  z wynikami co prawda jest, ale zauważyłem ją przypadkiem odchodząc, ponieważ stała za sztucznym drzewkiem. Dla porównania, niedawno byłem na Finale Cyberareny. Tam też dla wszystkich przypadkowych odwiedzających był konkurs na najlepszy czas w NfS: Shift. Było jedno stanowisko, a Pani zapisywała każdego jadącego, który chciał, by jego czas został wzięty pod uwagę. Przed Gran Turismo 5 Road Show jeszcze 3 weekendy. Może warto byłoby usprawnić dwie, a w sumie trzy rzeczy:

- przede wszystkim w jasny i czytelny, a co ważne, widoczny dla wszystkich sposób, określić zasady panujące na stoisku promocyjnym,

- przeznaczyć jeden symulator tylko i wyłącznie na cele konkursowe, skoro każdy biorący w nim udział musi wypełniać specjalny formularz,

- ograniczyć korzystanie z symulatorów do – powiedzmy-  3 kółek, tak aby zmiana na każdym symulatorze następowała automatycznie np. co 10. minut.

Klasyfikacja PEGI to fikcja czyli moje wrażenia z FunZone na Cyberarena36i6

Listopad 13th, 2010 1 komentarz

Nigdy nie byłem jakimś wielkim entuzjastą turniejów komputerowych, ale faktem jest, że e-sport jest coraz bardziej popularny w Europie, choć jeszcze nie tak, jak w Azji. Nie mniej jednak jakoś tak się stało, że całą rodziną wybraliśmy się dziś do Multikina Złote Tarasy na Finał Ligi Cybersport w ramach Cyberarena 36i6. Ponieważ wizyta była wcześniej zaplanowana, to mając na uwadze, że wybieram się tam z dziećmi w wieku 5 i 8 lat, postanowiłem się wcześniej zapoznać z programem i regulaminem całej imprezy. Oprócz rozgrywek finałowych w Counter Strike’a na sali kinowej, główną atrakcją dla przybyłych miała być FunZone, czyli otwarte rozgrywki w poniższe tytuły na zasadach wymienionych w regulaminie:

07. Turnieje mają charakter otwarty, bezpłatny i może wziąć w nich udział każdy Gracz jeśli spełnia warunki wiekowe dla danej gry wg PEGI i nie stoją mu na przeszkodzie czynniki zdrowotne (w rozgrywkach nie mogą brać udziału osoby chorujące na epilepsję, bądź u których może wystąpić zagrożenie atakiem w związku z wpatrywaniem się w migające światła/obrazy TV/monitorów).

  • Counter Strike 1.6 (16+)
  • Call of Duty 4: ModernWarfare (16+)
  • FIFA 11 (3+)
  • Pro Evolution Soccer 11 (3+)
  • F1 2010 (3+)
  • Need For Speed (12+)
  • Guitar Hero (12+)
  • Unreal Tournament (18+)
  • H.A.W.X. (12+)
  • Call of duty Black Ops (18+)
  • StarCraft 2 (16+)
  • Medal of Honor (18+)

08. W przypadku nie spełnienia przez uczestnika powyższych warunków wiekowych wymagana jest pisemna zgoda rodziców na udział w turnieju. Wzór formularza dostępny jest w biurze organizatora na terenie imprezy.

Istotnym dla mnie był pkt. 8 regulaminu o respektowaniu klasyfikacji PEGI. Niestety zaraz po przekroczeniu progu kina przekonałem się o swojej naiwności. Raz jeszcze okazało się bowiem, że regulamin sobie, a życie sobie. Oto we foyer kina wielu chłopaków w wieku 10-12 lat grało bądź kibicowało rozgrywkom w gry, które zdecydowanie wykraczały poza ich kategorię wiekową. Jeszcze pewnie kilka lat temu machnąłbym ręką na to, czego byłem świadkiem. Dziś jednak dla mnie, jako rodzica, świadomego dorosłego gracza, niedopuszczalne jest to, by na publicznych, profesjonalnie zorganizowanych imprezach, firmowanych przez tak wielkie marki, jak lenovo, LG, Electronic Arts czy Plus GSM (właściciela 36i6), możliwa była taka ignorancja w kwestii kontroli wieku grających.  Jednocześnie zaznaczam, że nie zamierzam nikomu do domów zaglądać, sprawdzać, czy rodzice  pilnują tam swoich dzieci – bo to jest inna bajka. Ja mam po prosty ogromny ‚żal’ do organizatorów, że nie dopilnowali tak banalnej, ale jak ważnej rzeczy. Żeby sprawę jakoś zobrazować, poniżej prezentuję serię stosownie opisanych zdjęć.

Turniej Finałowy Cyberarena36i3
Turniej Finałowy Cyberarena36i3 – stoisko przy fontannie na pierwszym poziomie Złotych Tarasów. Komputery dostępne dla każdego z możliwością sprawdzenia się m. in. w najnowszym Call of Duty: Black Ops czyli grze 18+. Na mój gust chłopcy na środku zdjęcia mogli nie mieć skończonych nawet 10. lat. Parę minut później zastąpili przy komputerach swoich starszych kolegów – w tym czasie obsługa stanowiska ani razu nie się nimi nie zainteresowała. Dopiero po mojej bardzo ostrej interwencji zostali odsunięci od komputerów, tak samo zresztą, jak jeszcze jeden, około 10.letni gracz.

To samo miejsce – pierwszy poziom Złotych Tarasów obok fontanny. Duży ekran pokazujący rozgrywkę w Call of Duty: Black Ops. Ekran co chwila spływa strużkami krwi. Nikt sobie nic z tego nie robi, całości przyglądają się także małoletni. Po lewej stronie rozgrywka w F1, ale organizatorzy postanowili pokazać CoD – pewnie taka rzeźnia na ekranie bardziej przyciąga gapiów…

Stoisko promocyjne serwisu Gildia.pl. Każdy może spróbować się w CS. Ten na oko 11. latek też. I nikomu to nie przeszkadza.

Multikino Złote Tarasy. Turniej w Battlefield. W centrum kadru dwóch, na pewno niepełnoletnich, graczy. Jeden z nich na mój gust na 99% nie ma 10. lat. Mam nadzieję, że organizatorzy dopuścili ich do turnieju na podstawie stosownego oświadczenia.

Żeby tego było mało, to trzeba nadmienić, że na największej sali Multikina Złote Tarasy odbywał się przez cały czas turniej w Counter Strike. Sala jak widać na poniższym zdjęciu była dość mocno wypełniona i mimo treści prezentowanych na dużym ekranie nie było absolutnie, ale to absolutnie jakiejkolwiek weryfikacji wchodzących. Przekonałem się o tym na własnej skórze, bo widząc, co się dzieje w FunZone, spróbowałem na salę kinową wejść z moimi dziećmi. Nikt nas nie zatrzymywał, nie sprawdzał. Oczywiście po dotarciu pod ekran zakręciliśmy na pięcie i wyszliśmy.

Sala główna Mulitkina Złote Tarasy, gdzie odbywał się turniej w Counter Strike'a

Czym w takim razie jest PEGI? Moim zdaniem to co najwyżej alibi dla producentów gier, którzy tylko liczą na jak największą sprzedaż i zyski.

Jednocześnie czuję się w obowiązku napisać, że oprócz wspominanych, bardzo kiepsko moderowanych rozgrywek, równolegle przeprowadzono cieszące się umiarkowanych zainteresowaniem następujące turnieje:

Turniej Cyberarena36i6 - Fifa 11

Turniej Cyberarena36i6 - Fifa 11

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Pro Evolution Soccer 11

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Pro Evolution Soccer 11

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - F1

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - F1

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Tom Clancy H.A.W.X.

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Tom Clancy H.A.W.X.

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Guitar Hero

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - Guitar Hero

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - StarCraft

Turniej Cyberarena36i6 - FunZone - StarCraft

Tyle ode mnie. Może za rok wpadnę na Cyberarenę solo, w stroju superbohatera stojącego na straży moralności. Kto wie…

PS. Jest jeszcze jedna rzecz. Bolączka wszelkich imprez około-growych w Polsce, a myślę, że takich turniejów jak ten także: higiena. Nikt nie będzie zaskoczonym moim stwierdzeniem, że niejeden nastolatek obecny podczas turnieju dawał wiele do życzenia jeśli chodzi o zapachy, jakie wydzielało jego ciało i odzież. Tego nie da się zmienić – przecież nikt nie wstawi pryszniców i pralni przy wejściu. Ale biorąc pod uwagę rotację graczy, jaka była na niektórych stanowiskach, jako organizator postawiłbym przy każdym stanowisku chociaż paczkę wilgotnych chusteczek. A potem wymusiłbym na każdym siadającym do klawiatury, myszki, pada czy kierownicy, żeby starannie wytarł dłonie. Dobrze by to zrobiło każdemu.