Archiwum

Archiwum dla ‘Nowe technologie’ Kategoria

Nokia E7 czyli dawniej Communicator – koniec legendy?

Styczeń 15th, 2012 Brak komentarzy

Od pół roku jestem posiadaczem, a przez to i użytkownikiem – bezlitosnym i bezkompromisowym – następcy, pewnie ostatniego, sławnego Communicatora. O ile stosowna recenzja – pisana w oparciu o doświadczenie a nie testy tzw. redakcyjne telefonu (smartfona???)  ukaże się już wkrótce, to teraz właśnie nastąpił moment, w którym muszę wyrzucić z siebie trochę goryczy. Wszystko zaczęło się od aktualizacji systemu do wersji Anna, która wydana była przełomie września i sierpnia. Jako pierwsze „następstwo” co jakiś czas widziałem taki oto komunikat:

Nokia E7 - Komunikat: Nieobsługiwane urządzenie (zrzut ekranu)
Nokia E7 – Komunikat: Nieobsługiwane urządzenie (zrzut ekranu)

Dało się z tym żyć, bo powyższy komunikat pojawiał się tylko co jakiś czas. Telefon jednak funkcjonował bez zarzutu. Do czasu. Do wczoraj, kiedy to podłączenie telefonu za pomocą kabla spowodowało wyłączenie się komputera(prawdopodobnie jakieś zwarcie), a jego naładowanie, czy to za pomocą kabla USB, czy ładowarki kończyło się za każdym razem fiaskiem. Ostatecznie po wielu próbach i tzw. twardym resecie(przycisk włączania przytrzymany 8 sek = potrójna wibracja) telefon powitał mnie takim oto komunikatem:

Nokia E7 - Komunikat: Skontaktuj się ze sprzedawcą
Nokia E7 – Komunikat: Skontaktuj się ze sprzedawcą

Nie pozostaje mi nic innego jak w najbliższych dniach udać się do serwisu firmy Nokia i przekonać się co jest nie tak. Tym bardziej, że na forach anglojęzycznych problem który mnie dotknął jest wielokrotnie opisywany.

Niestety, ale po tym, jak przez ostatnie 10 lat byłem wierny Nokii – chyba najwyższy czas na rozwód. Czas jeszcze pokaże, bo Lumia 800/900, podobnie jak Nokia N9 to baaardzo dobre telefony.

7 dni z Olympus PEN mini (E-PM1) – dzień trzeci

Grudzień 21st, 2011 Brak komentarzy

Ile można robić zdjęć? Wiem, pytanie retoryczne! Dziś na liczniku raptem kilka, i w sumie nie wiem czy jakiekolwiek nadaje się do publikacji. W konsekwencji chciałbym dziś skupić się na tym, co pozornie jest dodatkiem, a tak naprawdę odgrywa bardzo istotną rolę. Czyli przyciski, interfejs, menu itp. – czyli to wszystko, dzięki czemu korzystanie z aparatu może być przyjemnością, bądź okazać się koszmarem. Przy okazji testów poprzednich aparatów Olympus zawsze dość krytycznie odnosiłem się do oferowanego przez nie Menu. Jednak w modelu E-PM1 został obrany nowy kierunek. Moim zdaniem dobry, bo menu jest w efekcie dużo bardziej przejrzyste i czytelne – są dodatkowe opisy podpowiadające „co i jak”.

Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)

Także menu wyboru poszczególnych parametrów uległo zmianie in plus. W końcu jest tak, jak sam sugerowałem w jednej z recenzji :) –  menu jest na zasadzie siatki – w pionie wybieramy kategorię, a w poziomie odpowiedni tryb. Wszystko przejrzyste, klarowne. Trudno się do czegoś przyczepić.

Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)

Jak sama nazwa wskazuje aparat jest z kategorii mini. Szkoda tylko, że przyciski niestety też są z tej samej kategorii. O ile do przycisku włączania aparatu oraz spustu migawki trudno się przyczepić, o tyle przyciski widoczne na tylnym panelu niestety pozostawiają wiele do życzenia. Przede wszystkim pod względem wielkości. Także kółko wyboru jest z początku trudne w obsłudze, a zbyt mały skok powoduje, że często trzeba „kręcić” jeszcze raz, żeby osiągnąć żądany efekt. Podsumowując, aparat dla damskich dłoni ;) No i raczej trudno coś, poza włączeniem/wyłączeniem i naciśnięciem spustu migawki zrobić np. zimą w rękawiczkach.

Olympus PEN mini
Olympus PEN mini

Na koniec to co mnie, osobę korzystającą na co dzień z lustrzanki, niestety irytuje w 99% dzisiejszych aparatów cyfrowych. Brak wizjera. Tym bardziej naturalne dla mnie zachowanie, kiedy jedną dłonią reguluję ręcznie ogniskową. Nawet dziś jeszcze zdarzyło mi się przyłożyć aparat do oka – dobrze, że nikt nie widział ;)

—-

Temat balansu bieli wiecznie żywy. Dziś jednak o nim tylko wzmianka, bo firma Olympus przejęła się tematem. W efekcie powinienem lada chwila dostać odpowiedź eksperta. Pierwszy komentarz wskazuje na to, że problemy wynikają z moich miernych umiejętności fotograficznych. Czekam na wyrok ;)

7 dni z Olympus PEN mini(E-PM1) – dzień drugi

Grudzień 20th, 2011 2 comments

Za każdym razem inspiracją do wpisu na temat tego modelu aparatu są zdjęcia, które wykonałem w czasie mniej więcej ostatniej doby. Tym razem trochę więcej, bo tydzień pracy, to czas obowiązków, a blog to tylko hobby. Będzie dalej o balansie bieli, bo ta kwestia niestety nie daje mi spokoju. Nadal nie udało mi się uzyskać efektów zgodnych z tym, co widzi moje oko. Najlepiej widać to na przykładach:

Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)

Pierwsze zdjęcie zrobione w trybie iAuto i standardowych ustawieniach. Drugie zdjęcie, z obniżoną temperaturą kolorów, daje efekt znacznie zbliżony do tego, z czym mamy do czynienia w rzeczywistości. Inny przykład. Okiennice na budynku, gdzie dziś mieści się Muzeum Ziemi w Warszawie:

Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)

W tej sytuacji ponownie „bawiłem” się suwakiem temperatury kolorów, i ponownie, moim zdaniem, dopiero po odpowiednim dostrojeniu udało się uzyskać efekt (zdjęcie nr 2) zgodny z rzeczywistością.

Przeglądanie instrukcji, dość obszernej, bo ponad stu stronicowej, doprowadziło mnie do działu o kalibracji balansu bieli. Jutro przyjdzie mi się z nią zmierzyć. Jestem bardzo ciekaw, jak wpłynie to na zdjęcia? Jednocześnie też przesłałem do Olympusa zapytanie dotyczące powyższej kwestii. Zobaczymy co przyniesie jedno, a co drugie :)

Tym czasem na poprawę humoru zdjęcie, o którym pisałem wcześniej. Czyli o swego rodzaju dominacji obiektywu nad body aparatu:

Olympus PEN mini by Nikon D40 + Sigma 18-50/2.8
Olympus PEN mini by Nikon D40 + Sigma 18-50/2.8

Na koniec kolejna porcja zdjęć wykonanych w ciągu minionego dnia – w różnych kombinacjach parametrów: