Home > Fotografia, Różne > „Please touch” – definicja muzeum XXI w.

„Please touch” – definicja muzeum XXI w.

Listopadowy – trochę dłuższy weekend – dzięki tanim liniom Wizzair spędziliśmy w Szkocji. Jeden dzień w Glasgow, dwa w Edynburgu. Takie „dotknięcie” tego rejonu, żeby zobaczyć czy to jest „to” i czy warto wpaść tu na dłużej, może nawet pełną rodziną. Wyjazd był bardzo intensywny, nastawiony na zwiedzanie tego co najważniejsze – muzeów i zabytków architektury. Udało się wykonać 150% planu.

Kiedy opuszczaliśmy kolejne muzea mieliśmy coraz większe przeświadczenie o tym, że tu w wrócimy, z naszymi dziećmi. Dlaczego? Z prostej przyczyny. Nie ma dziś w Polsce, może Centrum Kopernik, miejsca muzeum, które nie jest jedną wielką super strzeżoną przez ochroniarzy „gablotą z  pamiątkami”. W żadnym odwiedzonym muzeum w Szkocji nie było strażników w poszczególnych salach, nie było lin odgradzających zwiedzających od obiektów. Co zatem było? Wszystko dla zwiedzających, łącznie z powtarzającymi się łapkami „please touch” czyli „dotknij”. Tego u nas nie ma i raczej nie będzie, chyba, że Kopernikowych projektów będzie po prostu więcej.

 

Inny dowód? Fotografowanie. W Polsce w większości muzeów nawet komórką nie można zrobić zdjęcia. A tam? Wręcz byłem zachęcany do robienia zdjęć przez pytane przeze mnie dla pewności osoby z obsługi. I nie chodzi tu tylko o zwykłe pamiątkowe zdjęcia. Nie raz do gablot dosłownie przystawiałem obiektyw, żeby zrobić jak najlepszy kadr. Przykład poniżej:

Figurka Sfinksa na powyższym zdjęciu pochodzi z XXII wieku przed Chrystusem. Dosłownie wszystko na wyciągnięcie ręki. Polecam każdemu – dużemu i małemu…

PS. Mam nowe postanowienie, jeszcze przed noworoczne. Nie mam niestety na pisanie tak dużo czasu jak kiedyś. Dlatego też będzie więcej obrazu a mniej słów. Ma być za to regularnie. Będę wyciągał jakieś zdjęcie z dziesiątek tysięcy jakie mam i dodawał odpowiedni komentarz. Bo wiele z nich właśnie w tym celu zostało zrobionych. Zobaczymy co z tego wyjdzie