Home > Fotografia, Rowery > ŚLR 2012 – Daleszyce – parę słów i galeria zdjęć

ŚLR 2012 – Daleszyce – parę słów i galeria zdjęć

Mój pierwszy raz na ŚLR i bardzo mi się podobało, choć zaczęło się od małego zgrzytu. W sobotę wieczorem, trochę w ostatniej chwili zdecydowałem się na zmianę opon – napompowałem je tak „mniej więcej” ręczną pompką z założeniem, że na pewno będzie na miejscu serwis, gdzie odpowiednią pompką (nożną) wbiję odpowiednie ciśnienie. Rozczarowaniem było, że sponsorzy cyklu czyli WSÓŁ Specialized nie wystawili stoiska z serwisem Smutny Ostatecznie do ostatniej chwili pompowałem koła ręczną pompką – już sektorze startowym – w efekcie miałem pewnie max 1,5 bar zamiast wskazanych co najmniej 2,1-2,3.

Start!!!

Trochę irytujący był wyjazd ze stadionu, który był jednym wielkim korkiem. Nie wiem jaka jest praktyka na ŚLR, ale może dobrym rozwiązaniem byłoby rozbicie startu FAN na 2-3 sektory co minutę tak, żeby na pierwszych podjazdach nie było takich kolejek, a większe dopasowanie tempa poruszania.

Potem poszło już z buta. Trasa malina, zarówno podjazdy jak i zjazdy(jechałem FAN). W dwóch miejscach na trasie był zgrzyt – na jednym z asfaltowych fragmentów, nie pamiętam czy przed czy za bufetem jechaliśmy z kolegą mając 50+ na liczniku a tu nagle praktycznie centralnie na nas wyjeżdża zza zakrętu polonez. Było o włos od tragedii. Na szczęście nic się nie stało – trzymaliśmy się intuicyjnie prawej strony drogi.

Drugi zonk to oznaczenie zakrętu 90 stopni na końcu tego długiego technicznego zjazdu z góry Stołowej, gdzie stali ratownicy. Ja zahamowałem w ostatniej chwili, bez ostrzeżenia, za co przepraszam kolegę, który się we mnie delikatnie wbił. W tej samej chwili widziałem też zawodnika, który ten skręt przegapił, pojechał dalej i właśnie zawracał. Nie wiem ile osób miało ten problem, ale myślę, że przydałaby się np taśma w poprzek drogi.

Potem do mety było już miód malina. Naprawdę świetna interwałowa trasa, świetnie przygotowana i poza tymi kilkoma rzeczami to trudno się do czegoś przyczepić. Tylko chwalić, że takie ładnie spiętrzone mamy Góry Świętokrzyskie Uśmiech

Co do bufetu na mecie, to też jestem za ciastem drożdżowym zamiast ciastek na proszku do pieczenia – zdrowsze, smaczniejsze, chyba też wydajniejsze. Na trasie był bardzo smaczny izotonik, którym uzupełniłem zapas – ktoś wiec co to za marka?

Mój licznik pokazał 38km z lekkim okładem.

Z przyczyn różnych Sandomierz i niestety Nowiny(żal!!!) omijam, ale już w Siepli będę znów startował.

Poniżej zapraszam do galerii mojego autorstwa, bo jak zawsze po dotarciu na metę chwytam za aparat. Oryginalne, duże pliki do pobrania stąd.

  • As

    wybacz ale aby napompować sobie kapcie nie potrzeba serwisu zawsze jak jezdzimy ze znajomymi na lige to ktos ma dużą pompke i jakos nigdy do tego serwis byl nie potrzebny.na przyszlosc pytaj:)

  • http://www.facebook.com/kufel78 Paweł Kuflikowski

    Niestety żaden ze znajomych pompką nie dysponował. A że przyjechaliśmy późno, większość już była na starcie to poszedłem bezpośrednio do biura zawodów, ale tam tylko rozłożyli ręce. Wniosek jak zawsze ten sam – kto z sobą nosi, ten się nie prosi :) W sumie może źle nie było, bo niskie (ale nie aż tak) ciśnienie w tych warunkach było wskazane – w przeciwnym razie może bym gumę złapał.

    Nie zmienia to faktu, że impreza przednia :)

  • Art_wrc

    Praktyka startu na ŚLR jest taka że nie ma się po co pchać… trasa przeprowadza selekcję zaraz na samym początku :) ))

  • Szymek Zacharski

    kolego ja ze stołowej miałem 72 km/h i jakoś dałem radę zakręcić – trzeba po prostu patrzeć – to maraton MTB,a nie jazda po szynach

  • http://www.facebook.com/kufel78 Paweł Kuflikowski

    Jasne, że trasa jest selektywna – już na pierwszym zjeździe ze Stołowej jechałem praktycznie sam zostawiając iluś zawodników za sobą. Ale podjazd pod nią był upierdliwy, bo nawet jak chciałem jechać, to między spacerującymi pod górę nie bardzo było jak.

  • http://www.facebook.com/kufel78 Paweł Kuflikowski

    Ja też dałem radę zakręcić, co nie zmienia faktu, że można było trochę lepiej to oznaczyć. Ale 72 kmh ze stołowej? Hmm… chyba na fullu z wysokim skokiem :)

  • Art_wrc

    Pojedź na master, tam nie ma takich problemów ;) )))

  • andrzej firlej

    Warto wziąć udział w takim turnieju MTB! Ja kiedyś uczestniczyłem i adrenalina uzupełniona :) A rower kupowałem http://www.bike-on.pl/linki.php , znalazłem tam to co chciałem :)