Home > Fotografia, Nowe technologie > 7 dni z Olympus PEN mini (E-PM1) – dzień trzeci

7 dni z Olympus PEN mini (E-PM1) – dzień trzeci

December 21st, 2011 Leave a comment Go to comments

Ile można robić zdjęć? Wiem, pytanie retoryczne! Dziś na liczniku raptem kilka, i w sumie nie wiem czy jakiekolwiek nadaje się do publikacji. W konsekwencji chciałbym dziś skupić się na tym, co pozornie jest dodatkiem, a tak naprawdę odgrywa bardzo istotną rolę. Czyli przyciski, interfejs, menu itp. – czyli to wszystko, dzięki czemu korzystanie z aparatu może być przyjemnością, bądź okazać się koszmarem. Przy okazji testów poprzednich aparatów Olympus zawsze dość krytycznie odnosiłem się do oferowanego przez nie Menu. Jednak w modelu E-PM1 został obrany nowy kierunek. Moim zdaniem dobry, bo menu jest w efekcie dużo bardziej przejrzyste i czytelne – są dodatkowe opisy podpowiadające “co i jak”.

Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)

Także menu wyboru poszczególnych parametrów uległo zmianie in plus. W końcu jest tak, jak sam sugerowałem w jednej z recenzji 🙂 –  menu jest na zasadzie siatki – w pionie wybieramy kategorię, a w poziomie odpowiedni tryb. Wszystko przejrzyste, klarowne. Trudno się do czegoś przyczepić.

Olympus PEN mini (E-PM1)
Olympus PEN mini (E-PM1)

Jak sama nazwa wskazuje aparat jest z kategorii mini. Szkoda tylko, że przyciski niestety też są z tej samej kategorii. O ile do przycisku włączania aparatu oraz spustu migawki trudno się przyczepić, o tyle przyciski widoczne na tylnym panelu niestety pozostawiają wiele do życzenia. Przede wszystkim pod względem wielkości. Także kółko wyboru jest z początku trudne w obsłudze, a zbyt mały skok powoduje, że często trzeba “kręcić” jeszcze raz, żeby osiągnąć żądany efekt. Podsumowując, aparat dla damskich dłoni 😉 No i raczej trudno coś, poza włączeniem/wyłączeniem i naciśnięciem spustu migawki zrobić np. zimą w rękawiczkach.

Olympus PEN mini
Olympus PEN mini

Na koniec to co mnie, osobę korzystającą na co dzień z lustrzanki, niestety irytuje w 99% dzisiejszych aparatów cyfrowych. Brak wizjera. Tym bardziej naturalne dla mnie zachowanie, kiedy jedną dłonią reguluję ręcznie ogniskową. Nawet dziś jeszcze zdarzyło mi się przyłożyć aparat do oka – dobrze, że nikt nie widział 😉

—-

Temat balansu bieli wiecznie żywy. Dziś jednak o nim tylko wzmianka, bo firma Olympus przejęła się tematem. W efekcie powinienem lada chwila dostać odpowiedź eksperta. Pierwszy komentarz wskazuje na to, że problemy wynikają z moich miernych umiejętności fotograficznych. Czekam na wyrok 😉