Home > Fotografia, Rowery > Poland Bike w Kozienicach i Olympus E-P3

Poland Bike w Kozienicach i Olympus E-P3

W Kozienicach nie miało mnie być, mojej lepszej połowy też. Ale wyszło inaczej. Lepiej. Tylko do ostatniej chwili miałem problem, bo na PB w tym roku jeżdżę tylko po to, żeby robić zdjęcia. A jak je robić kiedy aparat w serwisie? Na pomoc przyszła firma Olympus, z którą jakiś czas temu zawiązałem współpracę i testuję ich najnowsze aparaty. Tym razem padło na naprawdę najnowszy. Dopiero co zapowiedziany pod koniec czerwca aparat Olympus PEN E-P3 trafił w moje ręce. Sprzęt chwalony jest jako jeden z najszybszych jeśli chodzi o Auto Focus. I rzeczywiście, tylko kilku kolarzom udało się wyjechać z kadru. Przy okazji dostałem do dyspozycji dodatkowy, jasny (f/2.8) obiektyw oraz cyfrowy wizjer. Wszystko się sprawdziło, do czasu. Niestety pod koniec, już po powrocie na metę robienie zdjęć musiałem zakończyć, bo jak każdy elektroniczny gadżet także ten aparat Olympusa stwierdził, że 600 zdjęć to wszystko na co stać baterię. Dużo, i mało.

Wracając do edycji PB w Kozienicach. Jaka była? Oceniając przez pryzmat trasy, którą miałem okazję widzieć i trochę jeździć, to był to szybki etap. I szumnie zapowiadany etap po Puszczy Kozienickiej okazał się de facto ściganiem po głównych drogach i szlakach, bo organizatorzy dostali zakaz wjechania głębiej w puszczę. Szkoda, bo mogłoby być dużo ciekawiej – a o atrakcyjności terenu przekonałem się na własnej skórze, kiedy przemieszczałem się między ustalonymi wcześniej punktami foto. Ogólna uwaga co do PB – coraz bardziej mam wrażenie, że trasy są układane w ostatniej chwili i trochę na siłę, po najmniejszej linii oporu, a co gorsza bez angażowania lokalnych społeczności. Ci ostatni znając teren jak własną kieszeń mogliby dużo bardziej uatrakcyjnić etapy. Może warto takie rozwiązanie rozważyć przy okazji kolejnych etapów, albo chociaż kolejnych edycji..2012, 2013…2056.

Miłego oglądania zdjęć :)