Home > Rowery > Legia MTB Maraton 2011 – wiele znaków zapytania

Legia MTB Maraton 2011 – wiele znaków zapytania

Mojej cyklozy i Legii początki

 

Moja maratonowa cykloza ma krótką historię, bo zapadłem na nią zaledwie dwa lata temu, wiosną 2009 roku, startując na Mazovii w Piasecznie. Potem zaraziłem nią całą rodzinę. W tym samym roku trzeba szukać korzeni Legia MTB Maraton. Zajawką cyklu, który na dobre pojawił się w 2010 roku, był maraton w Kozienicach, który odbył się 16. sierpnia 2009. Nie wiem kiedy i w czyjej głowie powstał pomysł maratonów pod nazwą Legii, tym bardziej, że historia KK Legia sięga 1928 roku. Wiem, że edycja kozienicka okazała się sukcesem (224 startujących), który pchnął Organizatorów do tego, by rok później pójść na całość i zorganizować cały cykl. Wtedy jeszcze byłem zachłyśnięty maratonami jako takimi. Liczyło się tylko to, żeby wystartować, dojechać i wygrać z samym sobą. Jednak ze startu na start zerkałem coraz bardziej na fora Legii czy Poland Bike. O ile ten drugi z bliżej nieokreślonych przyczyn nigdy mojego entuzjazmu nie wzbudził, o tyle pojawiające się opinie o Legii napawały optymizmem i zachęcały do startu. W końcu udało się – wystartowałem w Klwowie. I rzeczywiście atmosfera okazała się inna od tej panującej na Mazovii czy Poland Bike. W miasteczku wciąż było rodzinnie, przyjemnie, ale na trasie bardzo sportowo. Można by się pokusić o stwierdzenie, że wśród startujących było bardzo mało przypadkowych osób. Większość wiedziała, po co tu przyjechała. Co więcej, w podejściu Organizatorów jako takich czuło się świeżość, entuzjazm i przekonanie do tego co robią. To wszystko wpływało na uczestnika bardzo pozytywnie. Na tyle pozytywnie, że od tamtego czasu byłem pewien, że sezon 2011 podzielę między Mazovię i właśnie Legię.

Po zakończeniu sezonu 2010, kiedy cały kurz opadł, na forum Legii pojawiła się informacja, że przyszłość cyklu stoi pod znakiem pytania. Jednocześnie też podano, że sponsorzy sami dopytują się o edycję 2011. Miłe. Potem była długa cisza, aż do końca grudnia, kiedy to na stronie potwierdzono, że Legia MTB Maraton w 2011 roku się odbędzie, a jako lokalizacje wykorzystane zostaną sprawdzone już miejsca, czyli praktycznie wszystkie, które rok wcześniej ominąłem. Do tego Organizatorzy po raz kolejny podkreślili sportowe podejście do tematu – w tym roku dystans maratonu miał zostać podzielony na Mega i Giga, a ten ostatni – realizowany zgodnie z przepisami UCI. A potem była znów cisza. W międzyczasie pozostałe cykle odświeżały strony, fora, potwierdzały kalendarze.

 

Kalendarz Legia MTB Maraton 2011

Kalendarz Legia MTB Maraton 2011

 

Jakoś na przełomie lutego i marca drgnęło. Pojawiły się daty i miejscowości. Informacje jednak były dość lakoniczne. Na forach padały pytania bez odpowiedzi. Pojawiła się informacja, że w tym roku Legion nie będzie partnerem cyklu. Z tego też wynika, że rowery Merida nie będą nagrodami. Żeby tego było mało, to na kilka dni przed Prologiem, czyli zawodami w formule XC na Fortach Bema, wychodzi informacja, że strona cyklu ma nowy adres (z myślnikiem): www.legia-mtbmaraton.pl. Oficjalnie mówi się o względach organizacyjnych. Każdy jednak może łatwo domyślić się, że gdzieś pojawił się konflikt interesów i drogi pewnych osób się rozeszły. To znowu dobrze nie wróży. Na jednym z forów znów pada kolejna informacja – tym razem dotycząca fotografów – podziękowano za współpracę tandemowi, Petardzie i Magorowi (żeby nie było nazwisk :)). Można powiedzieć, że  to kolejny zły znak.

Dzień, a może dwa dni przed zawodami na fortach, w sieci funkcjonują dwie strony cyklu Legia, dwa fora. A żeby tego było mało, to jak na dłoni widać, że nowi organizatorzy – Mazovia Team – tematu nie ogarniają: z nowej strony można wejść na stare forum; na stronie timepro.pl notka o nowej stronie cyklu ale link do starej :). Co więcej, przed Prologiem w sieci nie sposób było znaleźć bardziej szczegółowe informacje o tegorocznej edycji. Efekt? Na starcie Prologu stanęły 34 osoby, w większości – tu łańcuszek zależności – zawodnicy klubów kolarskich, które należą do Mazowiecko-Warszawskiego Związku Kolarskiego, którego członkiem jest także Mazovia Team, która to realizuje większość imprez na rzecz MWZKol. To jest Polska właśnie. Do tego dorzucić trzeba garść pasjonatów, którzy prawie instynktownie pojawili się na Fortach ;). I ja też tam byłem, ale bez planów startowych. Zabrałem, jak to mam w zwyczaju, aparat i pojechałem – po pierwsze zobaczyć, czy jest w tym roku  sens w ogóle  sobie Legią głowę zaprzątać, po drugie zrobić trochę zdjęć – tym bardziej, że jak to na Fortach, trasa naprawdę dawała wszystkim zawodnikom w kość.

 

Forty Bema - Legia MTB Maraton - Start Ligi Szkolnej

Forty Bema - Legia MTB Maraton - Start Ligi Szkolnej

 

Niedziela, 20. marca 2011, Forty Bema, godz. 10.30

 

Do “miasteczka zawodów” poprowadziła mnie nawigacja i wcześniejsze rozeznanie w terenie, bo oznaczenia żadnego nie było – kolejny znak, że impreza jest tylko dla wtajemniczonych. Spodziewałem się małej frekwencji, w sobotę wieczorem zarejestrowanych było raptem 17. osób, ale nie aż tak małej. Na starcie Mini Ligi Szkolnej stanęło 17 osób, tyle samo na dystansie dla dorosłych. Ze względu na frekwencję, która zaskoczyła chyba także samych organizatorów, start Ligi Szkolnej odbył się z piętnastominutowym opóźnieniem, co miało także wpływ na opóźnienie startu dorosłych – z 12.00 na 12.30. A trzeba pamiętać, że informacja o planowanym starcie pojawiła się praktycznie w ostatniej chwili, a do dziś na stronie MWZKol’u jest notka z zaproszeniem na forty na 10.00 na “Otwarcie Sezonu”. W efekcie wiele osób czekało na start ponad dwie godziny!

 

Forty Bema - Legia MTB Maraton - Start dorosłych

Forty Bema - Legia MTB Maraton - Start dorosłych

 

Co jeszcze nie zagrało? Wiele rzeczy, które budzą moje obawy co do całego cyklu, a co za tym idzie – mojego w nim uczestnictwa:

– przede wszystkim brak jakichkolwiek informacji “na zewnątrz” – jak sobie człowiek nie poszuka, to się nie dowie, że coś takiego w ogóle się odbywa. Na dzień dzisiejszy wygląda na to, że Legia oprócz Eurosport’u nie ma żadnego patrona medialnego. Czy jednak tak trudno było wysłać informację prasową do rowerowych mediów, które głodne są każdej notki? Ile wysiłku kosztuje zarejestrowanie się na kilku istotnych forach i opublikowanie zaproszenia na zawody? Ile czasu trzeba poświęcić, żeby założyć Legii profil na Facebook’u i tam także przekazywać wieści, jednocześnie zdobywając “fanów”? Tych oczywistych pytań jest dużo więcej.

– zamieszanie ze stroną internetową, a także nieumiejętne publikowanie na nim treści – przez kilka dni, żeby wyświetlić trasę XC na Fortach, niezbędne było podanie loginu administratora strony 🙂

– bardzo złe oznaczenie trasy zawodów, w efekcie czego osoby startujące albo się gubiły, albo po prostu, czasem mimowolnie, trasę skracały, czego byłem niejednokrotnie świadkiem;

Wszystkie powyższe uchybienia prowadzą do osłabienia frekwencji, a bez niej nawet najlepsze sportowe założenia legną w gruzach.

Iskierką nadziei, że tegoroczna Legia ma jednak coś wspólnego z zeszłoroczną, jest osoba Pana Tomasza Jarońskiego, znanego komentatora sportowego, który pojawił się na Fortach, by swoim słowem zapowiedzieć start wyścigu dorosłych:

 

Tomasz Jaroński

Tomasz Jaroński

 

I na koniec – bezcennym okazał się widok Pań z biura zawodów, które w opasłych płaszczach, w kozaczkach na szpilkach brnęły w błocie.

Tu miał być koniec tego tekstu, ale Organizatorzy na nowej stronie cyklu opublikowali tzw. podsumowanie, które sprowokowało mnie do jeszcze jednej dygresji. Pomijając fakt, że momentami tekst z poprawną polszczyzną ma niewiele wspólnego, to moje rozbawienie wywołało ostatnie zdanie, które pozwolę sobie zacytować:

“Zapraszamy serdecznie wedle zasady trzy R – Rywalizacja, Rodzina, Rozrywka!”

Pewnie każdy powyższe słowa interpretuje na swój sposób, ale wg. moich definicji nie znalazłem ich odzwierciedlenia na Fortach. No może poza pewną namiastką rywalizacji, bo mimo że było się z kim ścigać, to w poszczególnych kategoriach wiele osób konkurencji nie miało. Co do pozostałych dwóch –  rodzina i rozrywka – to chyba tyczą się one tylko pewnych kręgów osób. Ja zabrałem na Forty całą rodzinę – sytuację uratował ponoć największy w Europie plac zabaw, który był nieopodal. W przeciwnym razie wspomnienia byłyby jeszcze gorsze…

 

Niedziela, 10. kwietnia, Wesoła, godz. 10.30

 

Uciekam w przyszłość, jest 10 kwietnia, właśnie dojechałem do miasteczka zawodów. Zgodnie z deklaracją Organizatorów jestem już zaznajomiony z trasą, która lada dzień ma być opublikowana, a do biura zawodów trafiam bez najmniejszego problemu. Czy wystartuję? Pewnie tak. W planach miałem wykupić sobie pakiet “piątka”. Dziś, 22. marca, decyzja w tej kwestii stoi pod dużym znakiem zapytania. I raczej swoich wątpliwości nie rozwieję aż do wspomnianego 10. kwietnia. Jeśli na starcie maratonu w Wesołej zamelduje się ilość osób dająca możliwość prawdziwej rywalizacji, to kupię pakiet. Jeśli będzie to tylko garstka, jeśli powtórzone zostaną błędy z Fortów Bema, no i skoro już do Wesołej przyjadę, to wykupię pojedynczy start. I tyle mnie w tym roku na rowerze na Legii widzieli.

 

Na zakończenie zapraszam do galerii zdjęć z Fortów Bema.