Home > Nowe technologie > CES 2011 – spojrzenie z dystansu*

CES 2011 – spojrzenie z dystansu*

CES, czyli Targi Elektroniki Użytkowej, przez wiele lat pracowały na swoją markę i prestiż. O ile dziś w coraz to kolejnych branżach imprezy targowe tracą nie tylko zainteresowanie wystawców, ale przede wszystkim sens, to impreza w Las Vegas rok w rok ściąga na siebie uwagę całego świata. W biznesie XXI wieku mało kto czeka z prezentacją nowego towaru do momentu targów – bezzwłocznie  wysyła ofertę przez e-mail, szczegóły omawia przez Skype’a i czeka na efekty. W przypadku szeroko pojętej elektroniki użytkowej reguła ta – póki co –  się nie sprawdza.

Dlatego też warto skoncentrować się na meritum tych targów, czyli elektronice użytkowej. Bo jeśli spojrzeć na tegoroczne relacjepodsumowania, to nie można nie odnieść wrażenia, że całe wydarzenie sprowadziło się do prezentacji tabletów i smartfonów maści różnej. Na temat funkcjonalności tych pierwszych toczą się debaty.

Ci, którzy poddali się modzie, pieją z zachwytu. Inni, którzy spojrzeli na nie chłodnym okiem, widzą w nich albo upośledzonego netbooka, albo ramkę do zdjęć wzbogaconą o łączność bezprzewodową, przeglądarkę www i parę aplikacji. Trzeba pamiętać, że targi CES w swojej historii były miejscem premier urządzeń , które na wiele lat zmieniły życie człowieka. Żeby nie być gołosłownym wymienię w tym miejscu magnetowid, płytę i odtwarzacz CD, DVD czy Blu-Ray. Wszystkie te przedmioty  wpisały się w naszą codzienność. I właśnie pod tym kątem warto spojrzeć na tegoroczne targi CES – próbując wskazać rzeczy, które za kilka lat mogą stać się częścią naszego otoczenia i codzienności.

 

Elektronika użytkowa A.D. 2011, czyli po co mi w domu komputer?

 

Koniec XX wieku w Polsce był czasem, kiedy na dobre zaczęły do naszych mieszkań wprowadzać się nie tyle komputery (w wielu już obecne), ale przede wszystkim łącza internetowe. Przed erą Internetu komputer służył – generalizując – albo do pracy, głównie naukowej, albo do grania. Wraz z upowszechnieniem dostępu do Internetu komputer zaczął stawać się coraz częściej oknem na świat, przechodząc – dla wielu – w podstawowe narzędzie komunikacji (www, e-mail, komunikatory, VoIP). Mniej więcej w połowie zeszłej dekady typowy desktop zaczął być wypierany przez zyskujące na popularności notebooki, które niepostrzeżenie przeprowadziły się do salonu – uruchamiane przy stole, na ławie czy kanapie. Trudno oszacować ile osób korzysta dziś z komputera tylko i wyłącznie w celu komunikowania się oraz przechowywania danych (zdjęcia, filmy, muzyka) – niemniej jednak pewnym jest, że jest to bardzo duża grupa, która niedługo może być tą dominującą. Taką tendencję jakiś czas temu zauważyli producenci elektroniki, która zwykła przebywać przede wszystkim w salonie – mianowicie telewizorów. O ile na zeszłorocznych CES można było zobaczyć pierwsze jaskółki, o tyle tegoroczna edycja targów była potwierdzeniem, że dziś telewizor w salonie to także wbudowana przeglądarka internetowa, szeroki wachlarz usług VoD, komunikacja – przede wszystkim Skype oraz mnogość aplikacji, czy to użytkowych, czy po prostu gier.

Komunikacja to jedno, a co z przechowywaniem danych? W ostatnich latach było dużo szumu wokół tzw. Media center / station – w skrócie przenośny dysk twardy, z wbudowanym oprogramowaniem umożliwiającym transmisję obrazu do telewizora –  zarówno zdjęć, jak i filmów. W tym roku trend ten został utrzymany m.in. poprzez producentów dekoderów dla telewizji kablowych, którzy zaprezentowali rozbudowane urządzenia integrujące w sobie zwykłą telewizję, przechowywanie danych oraz mnogość aplikacji do korzystania z Internetu.

Biorąc to wszystko pod uwagę wydaje się, że z punktu widzenia komunikacji typowy komputer wielu osobom nie będzie już potrzebny – będzie zintegrowany z urządzeniami  w salonie. A jakby tego było mało, to za parę lat będziemy do współmieszkańców mogli wysłać wiadomość, która wyświetli się na lodówce:

Jeśli w takim razie rezygnujemy z komputera, to co nam pozostaje?

 

Wielofunkcyjny ale zgrabny smartfon, oferujący mnogość multimedialnych opcji. Jak co roku na CES swoją premierę miała nieprzebrana ilość tego rodzaju urządzeń. Kilka z nich wymaga jednak uwagi.

Przede wszystkim Sony Xperia Arc - ze względu na wyjątkowy styl, w jakim go zaprojektowano oraz specyfikację techniczną – m.in. przeniesiona z telewizorów technologia Bravia Engine w wydaniu mobilnym, dająca doskonałą  jakość obrazu. Do tego wbudowany port miniHDMI umożliwiający podłączenie bezpośrednio do telewizora, adaptera bądź media center. Dodatkowo trzeba zwrócić uwagę na bardzo dobre parametry aparatu fotograficznego, o bardzo jasnej przesłonie – f/2.4, który wsparty sensorem Sony Exmor R umożliwia zarówno robienie zdjęć, jak i nagrywanie filmów w HD, nawet przy słabym swietle. A to wszystko w oparciu o system Android w wersji 2.3.

Sony Xpreia Arc

Acer – firma, znana przede wszystkim z dość dobrych notebooków, co jakiś czas wprowadza na rynek telefony. Podczas CES 2011 swoją premierę miały dwa modele: dotykowy Liquid Mini oraz, także dotykowy, beTouch E210 z wbudowaną pełną klawiaturą QWERTY. Uwagę przykuwa szczególnie pierwszy z nich, który obok bardzo standardowych funkcji takich, jak WiFi, Bluetooth czy GPS, oferuje także streaming DLNA. Uruchomienie serwera DLNA na urządzeniu umożliwia bezprzewodowe przekazywanie zarówno danych, obrazu, jak i dźwięku do każdego innego urządzenia zdolnego do odbioru w tym protokole (komputer, konsola, telewizor). Tu też całość napędzana jest systemem Android, który zdaje się umacniać swoją pozycję w urządzeniach mobilnych.

Na targach CES 2011 producenci demonstrowali także pewne wizje, koncepcje. Tu zabłysnęła Motorola prezentując model Atrix 4G. Oprócz tradycyjnego telefonu, opartego znów  na systemie  Android, dostajemy dwie, można powiedzieć, stacje dokujące. Pierwsza jest dwufunkcyjna – możemy dzięki niej albo zamienić nasze urządzenie w centrum multimedialne (sterowane dołączonym pilotem) np. podłączając do telewizora, albo połączyć telefon z  monitorem, klawiaturą i myszką, zamieniając całość w typowy desktop. Druga  stacja wygląda prawie jak netbook, tyle że z tyłu ekranu jest port do podłączenia telefonu.

Tego rodzaju rozwiązania w niedalekiej przyszłości staną się faktem. Tym bardziej, że jeśli chodzi o tablety, to ten format urządzeń w pewnym stopniu się wyczerpał i mimo, że mówi się o premierze iPada 2 w drugim kwartale tego roku, to  producenci już wiele więcej zaoferować nie mogą. Parę lat temu było tak, że smartfon stanowił pewnego rodzaju  uzupełnienie między telefonem a komputerem. Później do tego łańcucha zależności wkradły się netbooki. Żeby tego było mało, pojawiły się tablety – poniekąd nasycając popyt na urządzenia mobilne. Ale zaprezentowane przez AsusaSamsunga na tegorocznym CES-ie urządzenia typu slider dobitnie pokazują, że tablet jako taki na dłuższą metę nie daje możliwości korzystania ze wszystkich funkcji, w jakie go wyposażono, sprowadzając urządzenie do przeglądarki www, zdjęć i może czasem odtwarzacza filmów i muzyki, ale te dwie ostatnie nie budzą przekonania.

Połączenie tabletu i netbooka, to może być to!

 

Wspominając iPada i Apple nie można zapomnieć, jak bardzo iProdukty zmieniły muzyczną rzeczywistość. Absolutnie każda firma próbuje na tym skorzystać, wypuszczając różnego rodzaju dodatki, gadżety będące uzupełnieniem iZabawek. W listopadzie 2010 Apple wprowadził protokół AirPlay umożliwiający bezprzewodowe przesyłanie muzyki. Dzięki temu, że protokół ten został upubliczniony, mogli skorzystać na tym producenci prawdziwego sprzętu muzycznego. Na CES premierę miały urządzenia kompatybilne z AirPlay takich producentów jak, Denon, Maranz czy JBL(głośniki).

Na koniec technologia przyszłości, która zadomowi się, jak każda zresztą, szybciej, niż myślimy. Wielopunktowe, dotykowe ekrany dziś nikogo już nie dziwią. Wyobraźmy sobie jednak, że multimedialne urządzenie z ekranem o przekątnej 40 cali jest integralną częścią naszego stołu. Osoby gromadzące się przy nim mogą wspólnie oglądać zdjęcia, grać w wirtualne gry planszowe. A idąc jeszcze dalej – za dotknięciem palca zmieniać wystrój samego stołu:

Cóż, niejedna rzecz będąca istnym SciFi dziesięć lat temu, dziś jest elementem naszego otoczenia. Rozwój technologiczny, będący pokłosiem rozwoju cywilizacyjnego ludzkości, idzie naprzód szybciej, niż możemy to sobie wyobrazić. Kolejne rewolucje opiszę w relacji z Mobile World Congress w Barcelonie!

*tekst oryginalnie ukazał się w serwisie Technologie portalu Gazeta.pl