Home > Rowery > Targi Rowerowe, Warszawa, październik 2010

Targi Rowerowe, Warszawa, październik 2010

October 27th, 2010 Leave a comment Go to comments

Dużym zdziwieniem była dla mnie informacja, że w październiku, u schyłku sezonu rowerowego (choć ten ponoć nie kończy się nigdy) dwukrotnie odbędą się targi rowerowe. Jedne, dedykowane stricte tematowi, po raz pierwszy miały mieć miejsce w Kielcach. Drugie, poniekąd przy okazji Targów forCAMP, w Warszawie. Tak długo, jak dojazd samochodem z Warszawy do Kielc – ze szczególnym uwzględnieniem odcinka Radom – Skarżysko – będzie wyglądał, jak wygląda, to taka 150-kilometrowa wycieczka nie będzie należała do tych, na które często się zdecyduję.

W efekcie kieleckie targi śledziłem za pośrednictwem relacji blogowo – dziennikarsko – internetowych. Natomiast te organizowane w Warszawie odwiedziłem osobiście.

Mając wciąż w pamięci dość świeże wspomnienie zimowej edycji targów organizowanych w hali Expo XXI, przeklinałem już samą nową lokalizację Targów Rowerowych w centrum targowym MT Polska. Będzie to świetne umiejscowienie, ale dopiero kiedy całkowicie zostanie ukończona budowa węzła Marsa. Dziś nawet najciekawsze eventy organizowane w tym miejscu cieszą się umiarkowanym zainteresowaniem właśnie z powodu bardzo uciążliwego dojazdu.

Pretekstem do zorganizowania targów miała być premiera kolekcji 2011, która… ku ogólnemu zaskoczeniu w większości odbyła się tydzień wcześniej w Kielcach. Tym bardziej dziwiło określenie aż dwóch (z czterech) dni jako branżowych. Zrozumiałbym ten fakt, gdyby przy okazji tych targów światową premierę miały jakieś rowerowe nowinki, nowy system przerzutek albo super hiper marka rowerów, względnie akcesoriów do nich. Albo gdyby informacje o rowerach w Polsce rozchwytywane były przez największe tytuły prasowe, czy kanały telewizyjne. Ale nic z tych rzeczy: poza rowerami, prezentowanymi jako kolekcja 2011, nie było nic – o tym zresztą piszę m.in. portal BikeWorld.pl.

Paula Gorycka i Aleksandra Dawidowicz Na warszawskich targach pojawiłem się w sobotę około południa. Jak się później okazało, na chwilę przed przybyciem honorowego gościa, czyli naszej Mistrzyni Mai Włoszczowskiej. Niestety prowadzący już na wstępie dał po sobie poznać, że doświadczenie w tej materii ma bardzo przeciętne – uzbrojony w mikrofon zaatakował, bo tak trzeba to nazwać, Maję zaraz po przekroczeniu progu, nie pozwalając jej nawet pozbyć się kurtki. Żeby tego było mało, to zapomniał, jeśli nawet nie przedstawić, to chociażby wymienić przybyłego z Mają trenera Andrzeja Piątka, a co gorsza całkowicie zignorował obecność pozostałych dziewczyn z drużyny czyli Pauli Goryckiej i Aleksandry Dawidowicz.

Po chwili zamieszania, już w spokoju i Maja Włoszczowska względnym ładzie, odbyło się powitanie przedstawicieli drużyny CCC (oczywiście z Mają na czele) na stoisku jednego ze sponsorów – dystrybutora marki Scott. Kwiaty, koszulki, uściski… a potem Kolejka po autografy Mai Włoszczowskiej przez najbliższe dwie godziny Mistrzyni cierpliwie znosiła prośby swoich fanów rozdając autografy i robiąc sobie z nimi zdjęcia. W międzyczasie Paula Gorycka i Aleksandra Dawidowicz zabijały czas krążąc po stoisku Scott’a, a trener Andrzej Piątek zajrzał między innymi na stoisko Garmin’a, gdzie jego zainteresowanie wzbudziły najwyższe modele urządzeń monitorujące wszystkie kluczowe parametry czyli prędkość, tętno, kadencję, przewyższenia itp.

Tak się zaczął mój pobyt w hali MT Polska. No ale przecież nie tylko Scott’em i Mają targi stoją. Po pierwszej rundzie między stoiskami wiedziałem, że są one mniej więcej o połowę mniejsze, niż ich poprzednia edycja. Nowości, mimo szumnych zapowiedzi kolekcji 2011,  też nie było widać zbyt dużo. Ostatecznie w oczy rzucił mi się najnowszy i jednocześnie topowy model Northec o nazwie Warlock: Northec Warlock

Oprócz tego udało mi się wypatrzeć, nomen omen na stoisku Scott’a, najnowszą grupę osprzętu Alivio, która w 2011 dołączyła do grup z 27 przełożeniami, czyli 9-rzędową kasetą.

Alivio 2011

Co jeszcze? Przy kolejnym już przemieszczaniu się między stoiskami zacząłem dostrzegać powtarzalność i monotonię, jeśli chodzi o malowanie ram rowerowych i to serwowaną przez wszystkich producentów. O ile na zimowej edycji targów Mbike Evo wyróżniał się w sposób jednoznaczny, o tyle tym razem rowerów czarno-czerwonych przybyło jak przysłowiowych grzybów po deszczu. Zresztą zapraszam do obejrzenia poniższych zdjęć i wyciągnięcia wniosków:

Corratec Motion Peritus

Raleigh Wheeler

Scott Specialized S-works

Orbea Merida

Oczywiście nieodłącznym elementem rowerowej oferty są obecnie rowery wspomagane elektrycznie. Podczas gdy zimą większość oferowanym modeli była, moim zdaniem, co najmniej toporna w swej estetyce, o tyle teraz trudno było przejść obojętnie obok rowerów marki Batavus.

Batavus

Dopiero po wnikliwym przyjrzeniu się widać, że rowery te są elektrycznie wspomagane. I o taką właśnie nienachalność chodzi.

Bardzo ciekawą, absolutnie godną uwagi, ale wcześniej niezapowiedzianą przez organizatorów rzeczą była prezentacja Body Geometry  – Fit Integration Technology by Specialized na stoisku Airbike.pl. I nie chodzi tu tylko o jakąś banalną informację marketingową- tuż przed godziną 14., kiedy już niestety na mnie była pora, rozpoczął się mini wykład na temat ostatnio bardzo modnego, a co ważne – zdrowego trendu, czyli dokładnego dopasowywania roweru do sylwetki rowerzysty. Z tego, co zdążyłem usłyszeć, były to nie tylko bardzo ciekawe informacje, ale także podane w parze z praktyczną prezentacją – tym samym o wiele bardziej wartościowe.

airbike.pl

body geometry by specialized

body geometry by specialized

body geometry by specialized

Prawdopodobnie po raz pierwszy szerszej publiczności zaprezentowały się marki Peritus oraz Jagu. Pierwsza to ramy, na bazie których zbudowany jest m.in. rower Cezarego Zamany, który swoje umiejętności prezentuje nie tylko podczas maratonów Mazovii, ale także wspólnych, otwartych dla wszystkich treningów. Z kolei Jagu to bardzo lekkie komponenty, m.in. sztyce, mostki oraz koła.

Super lekkie koła Jagu Peritus

Czym w takim razie były targi, jeśli nie okazją do wielkich premier? Przede wszystkim absolutnie niewykorzystaną okazją do naprawdę korzystnych zakupów – wielu wystawców oferowało swoje rowery z kolekcji 2011 z 20% rabatem, bez VATu, a czasem można było też  trafić na ciekawe pojedyncze okazje, takie jak chociażby te:

Leaderfox Carbotec

Corratec Motion

Ważna odnotowania jest też rosnąca oferta wszelkiej maści kasków rowerowych. To ważne, bo kask powinien być nieodłącznym elementem  każdego rowerzysty, bez względu na wiek oraz formę spędzania czasu na rowerze: czy to rekreacyjną czy sportową.

Cratoni

A do kasku idealnie pasuje Buff 🙂 Podczas zimowej edycji, jeśli dobrze pamiętam, reprezentowany był dosłownie przez jeden stojak, zaś przy okazji tej edycji stoisko naprawdę zwracało na siebie uwagę:

Stoisko Buff

Podsumowując, targi sukcesem na pewno nie były. Osobiście określiłbym je targami straconej szansy, ponieważ potencjał był ogromny. Pozwolę sobie zamiast wniosków postawić szereg pytań, na które odpowiedzieć powinni przede wszystkim organizatorzy:

Dlaczego zarówno przed targami jak i podczas ich trwania nie został opublikowany plan dodatkowych atrakcji każdego z dni?

Dlaczego do ostatniej chwili nie było wiadomo, kiedy pojawi się drużyna CCC, Piotr Sońta czy Pan Ryszard Szurkowski?

Dlaczego częściej aktualizowany był profil na Facebook’u aniżeli sama strona internetowa targów, która jest dostępna dla każdego użytkownika?

Dlaczego w sposób tak ubogi i – można by rzec – ukryty podawane były informacje o tym, jakie promocje będą na poszczególnych stoiskach?

Dlaczego na jesiennej edycji targów, kiedy wiele osób mimo wszystko decyduje się schować rower na zimę, nie było absolutnie żadnej oferty trenażerów, nie wspominając już o możliwości ich przetestowania?

Czekając na uzyskanie odpowiedzi na powyższe pytania – i wiele, wiele innych – mimo wszystko do zobaczenia na kolejnej edycji targów…

A na koniec pełna galeria z targów: