Home > Rowery > Koksownik – polski sportowiec który “wpadł”

Koksownik – polski sportowiec który “wpadł”

Pod koniec lutego dzięki panu listonoszowi prosto w moje ręce trafił kolejny numer Magazynu Rowerowego (3(73)/2009). Z wielką przyjemnością i narastającą dumą czytałem sprawozdanie z występów Polaków(także braci Szczepaniak) podczas Pucharu Świata w kolarstwie przełajowym, które odbyły się w Taborze pod koniec stycznia 2010. Tym przyjemniej odbierało się te informacje, że relacja w MR została naprawdę dobrze i ciekawie napisana. Właśnie, kolarstwo przełajowe – niegdyś obowiązkowy punkt kalendarza treningowego każdego kolarza a dziś trochę zapomniana odmiana tego sportu. A szkoda, bo zgodnie z tym jak redakcja MR z uporem maniaka przez całą jesień prezentuje, zachęca, promuje kolarstwo przełajowe muszę przyznać, że to nie tylko fajny pomysł na jesień i wczesną wiosnę, ale także bardzo widowiskowy sport – zawody z reguły, podobnie jak XC, odbywają się  na pętli.

Kolarstwo przełajowe (źródło: bikeworld.pl)

Kolarstwo przełajowe (źródło: bikeworld.pl)

Kilka stron dalej był jeszcze opublikowany wywiad z triumfatorami zawodów w Taborze – braćmi Pawłem i Kacprem Szczepaniak. Nie zdążyłem go przeczytać, bo w międzyczasie a dokładniej 12. marca przyszedł zimny prysznic. Nie dość, że próbka A biegaczki narciarskiej Kornelii Marek okazała się pozytywna, to jeszcze, a dla mnie raczej przede wszystkim, wyniki próbek A obu braci Szczepaniak także były pozytywne – czyli wykryto w nich niedozwolone środki dopingowe. Po raz kolejny na polski sport padł cień koksowania i to nie w kontekście jakiś tam zawodów, trzeciej ligi, tylko Olimpiady i Pucharu Świata. WSTYD!!!

Pewnie wokół braci Szczepaniak nie zrobiłoby się tak głośno gdyby nie zbieg okoliczności w czasie z wpadką(???) Kornelii Marek – poza TdP i zwyciestwami Mai Włoszczowskiej w telewizji nic się nie mówi, ale to osobna sprawa. W przypadku Kornelii Marek powołana została komisja, i mimo iż sportsmenka nie przyznała się do winy, to jej dyskwalifikacja obejmuje tylko okres 2 lat. Czyli w Soczi ją zapewne zobaczymy, ale za to coraz głośniej mówi się w jej przypadku o postępowaniu prokuratorskim. Trzeba to podkreślić – tylko 2 lata dyskwalifikacji dla kogoś, kto mimo obciążających go dowodów szedł w zaparte i nawet pokusił się o badanie próbki B. Inaczej jest w przypadku braci dla których przyłapanie na gorącym uczynku to niestety nie pierwszyzna. Ze sprawdzania próbki B zrezygnowali i od razu przyznali się do winy. W efekcie spotkała  ich dyskwalifikacja na 4(Kacper Szczepaniak) i 8(Paweł Szczepaniak) lat oraz dodatkowo kary finansowe. Dużo surowsze niż w przypadku narciarki.

To co wyczyniają sportowcy to w dużej mierze efekt chorób które trawią same Związku. Praktycznie w każdej dyscyplinie Władze Związkowe czeka jeszcze dużo zmian – dopiero co poniekąd uporaliśmy się z problemami w PZPN, za to nie tak dawno prezes PZKol usłyszał zarzuty prokuratorskie w sprawie nieprawidłowości przy budowie toru w Pruszkowie. Z kolei prezes PKOl Piotr Nurowski, a za nim wtórujące mu media nazywają przewinienie Kornelii Marek “wpadką”. Czyli koksować można, byle tylko się nie dać złapać. Żal…

Wiatr zmian przyniósł ostatni zjazd PZKol na którym to powołany na funkcję prezesa został Ryszard Szurkowski (mówi się że spoza układu), zastępując rezygnującego w cieniu skandalu Wojciecha Walkiewicza. Faktem jest że polski sport w każdej dziedzinie potrzebuje zdrowej czystej rywalizacji bez koksu. Czas pokaże czy to się uda.

Tor kolarski BGŻ Arena w Pruszkowie

Tor kolarski BGŻ Arena w Pruszkowie

A w założeniu chciałem napisać o tym że kolarstwo przełajowe to taki fajny sport, a sukcesy braci Szczepaniak mogą zachęcić wielu… Ech…