Home > Nowe technologie, Różne > iRiver n20 – elektronika czy biżuteria?

iRiver n20 – elektronika czy biżuteria?

Miniaturyzacja nie zna granic. Pierwsze komputery zajmowały pokoje, dziś ich odpowiedniki zajmują nanometry a do tego wyglądają. Kiedyś elektronika miała przede wszystkim służyć, dziś jej użyteczność to absolutne minimum – ale oprócz funkcjonalności liczy się też, a może przede wszystkim wygląd. Tak też jest z najnowszym odtwarzaczem iRiver n20. Minimalistyczne nowoczesne wzornictwo i bardzo krótka smycz(?) nadają temu odtwarzaczowi charakter naszyjnika. Przeglądając zasoby sieci w kontekście dostępnych materiałów na temat N20 natrafiłem na właśnie wprowadzoną reklamę, której przekaz jest w tym samym tonie co moje wrażenia na temat najnowszej zabawki od iRiver:

Reklama prasowa iRiver N20

Reklama prasowa iRiver N20

Wychodzi na to, że nawet mi, facetowi N20 udało się odebrać zgodnie z wolą projektantów czy też speców od marketingu. Jednak trzeba przyznać producentowi, że nie zapomniał o przysłowiu iż nie tylko szata zdobi człowieka. Funkcjonalność odtwarzacza jest naprawdę imponująca. Na samym początku uwagę przykuwa sam ekran, wykonany w technologii PMOLED:

iRiver N20 ekran PMOLED

iRiver N20 ekran PMOLED

Nadal to wciąż wygląd. A co w środku? Tylko muzyka, ale nie tylko standardowe MP3, WMA czy WAV ale wsparcie dla takich formatów jak APE, FLAC i OGG. O dobry odbiór muzyki zadba system iriver Extreme Sound Engine.

Dostępne będą dwa modele z pamięcią 2 GB lub 4 GB, a wbudowane zasilanie pozwoli na słuchanie muzyki przez 5 godzin.